-

Magazynier : Sprawy zaściankowe, stare i nowe. Małżonek, nauczyciel akademicki.

Coś dla prostej postawy: numer specjalny Szkoły Nawigatorów, ŻYDOWSKI

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-specjalny/

Dla prostej, albowiem obowiązujące wyznanie wiary w nieskazitelność nowożytnych potomków narodu wybranego, podkreślanie przez polskojęzyczną inteligencję medialną wyższości szabasowych świec nad Świecą Paschalną, nieznośnie ortodoksyjną, są jak młyńskie koło na karku. Nader łatwo indukują skrzywienie postawy, garb, ociężałość umysłu, odkształcenie sumienia, grymas źle skrywanej wściekłości za fasadą humanistycznej miłości do ludzkości. Nie znaczy to, że główny redaktor Szkoły Nawigatorów, Gabriel Maciejewski, wraz z głównym twórcą tej antologii, Jolantą Gancarz podali nam, jak znana skądinąd broszura przedwojenna, bezbłędny przepis na to jak rozpoznać Żyda albo wyjaśnienie dlaczego Żydzi są zdegenerowani moralnie, albo dlaczego są podludźmi. O nie. Wręcz przeciwnie. W blogowym tekście „Nie udało się … antysemityzm nie istnieje”, reklamującym tę edycję Szkoły Nawigatorów, pan Maciejewski skarży się, że nie udało się znaleźć tekstów przedstawiających poważne argumenty antysemickie: „przyświecała nam myśl taka, by zebrać w jednym miejscu teksty prawdziwie antysemickie okazało się, że takich prawie nie ma. To jest prawdziwa katastrofa, ale tak jest w istocie. Kwartalnik zawiera bowiem nie tylko teksty autorskie, nie tylko tłumaczenia przygotowywane specjalnie na tę okazję, ale również niechętne żydom teksty z przeszłości. Obraz jaki ukazał się naszym oczom po złożeniu numeru był straszliwy. Nie ma żadnego antysemityzmu. To bluff. Najcięższe antysemickie armaty, wyprodukowane w zakładach Kruppa, czyli w różnych poważnych niemieckich uniwersytetach, to – a widać to dopiero po latach – wyraz szczerej paniki przed ekonomicznym terrorem i zablokowaniem rynków, ale także przed przewagą intelektualną i organizacyjną. Tam jest tylko podziw. (…) Jeszcze gorzej jest z Polakami, tam nie ma nawet podziwu. Tam – w tych tekstach publicystycznych, powieściach antysemickich z XIX wieku – jest wyłącznie strach przed nędzą i wykluczeniem. Okazało się, że jedyny prawdziwie antysemicki, nacechowany pogardą i obrzydzeniem tekst napisał kiedyś Antoni Słonimski.” (https://coryllus.pl/nie-udalo-sie-antysemityzm-nie-istnieje/)

I faktycznie, gdy porównamy ten właśnie tekst Słonimskiego, „O drażliwości żydów” polskiego żyda i masona, zamieszczony w tym tomie z pozostałymi, tylko w nim znajdziemy biologiczną nienawiść do narodu żydowskiego. Słonimski zaś jest nie tylko antysemitą, ale i antypolonusem i generalnie mizantropem, dla którego jedynym przedmiotem miłości może być internacjonalny socjalizm. Nawet „Pająki” Klemensa Junoszy Szaniawskiego, również włączone do tego tomu, nowelka mówiąca o pasożytniczych praktykach wyłudzania pieniędzy przez żydowskich lichwiarzy, choć opowiada o cynicznym, nielegalnym procederze, to jednak eksponuje również ich niezwykłą sprawność i jakby częściowo ich tłumaczy, ukazując jak bardzo nieludzki relatywizm był wpisany w ich mentalność, w zaskakująco bliskim sąsiedztwie zwykłej ludzkiej wrażliwości.

Scenariusz, linia argumentacyjna całego tomu, dzieło pani Gancarz, krok po kroku wyłania się z kolejnych artykułów, znajdując swoją konkluzję w końcowym dwugłosie w postaci tekstu Wernera Sombarta „Żydzi a życie gospodarcze” i artykułu pani Jolanty „Anglikańskie misje do żydów a brytyjska geopolityka, czyli o cudownych koincydencjach”.

Pierwszy tekst, po słowie wstępnym, F. Roderyka Stoltheima „Zagadka powodzenia żydowskiego” mówi o pseudo-etyce talmudycznej. Stoltheim nie pisze tego wprost, ale apologia egoizmu etnicznego, ukazana jako istota Talmudu, przywodzi na myśl niebiblijne inspiracje stojące u jego podstaw, jakby wychodzące z agresywnego środowiska merkantylnego, które świat postrzegało jako ostrą walkę organizacji przestępczych. Zarazem eksponuje on ekonomię i historię gospodarczą jako główne podejście do pytania o fenomen żydowstwa.

Tekst Dariusza Razmusa, „Początki początków. Osadnictwo żydowskie u progu naszej państwowości”, prezentuje odmienny ton, życzliwy wobec społeczności żydowskiej obecnej na naszych ziemiach od początków piastowskiej państwowości.

Kolejny, neutralny w swym tonie i fascynujący artykuł pani Gancarz, w tytule zawierający akronim napisany po hebrajsku, a oznaczający imię jednego z najwybitniejszych myślicieli żydowskich z XI wieku, Rabbiego Szlomo Icchakiego, łączy historię tego mędrca z tajemnicą nazwy miasta Olkusz, tajemnicą do samodzielnego zgłębienia przez szczęśliwych nabywców tej Szkoły nawigatorów.

Tytuł tekstu prof. Mikhaila Kizilova z oksfordzkiego Merton College, „Niewolnicy, pożyczkodawcy i strażnicy więzień: Żydzi a handel niewolnikami w i jeńcami w Chanacie Krymskim”, przetłumaczonego przez Aleksandrę Żak, mówi sam za siebie. Dotyczy okresu od XVI wieku do XVIII, kiedy to handel niewolnikami w Chanacie Krymskim był głównym źródłem dochodu.

Edward Kniażycki w „Blues, Inc.” daje ciekawy, pełen humoru a nawet ironii, wstęp do swego tłumaczenia tekstu słynnego historyka amerykańskiego, Benarda Bacharacha, „Polityka żydowska we wczesnośredniowiecznych Włoszech”, który pokazuje organizacyjną zwartość i siłę diaspory żydowskiej w starciu z chrześcijańską władzą Italii.

„Ariel Toaff i jego ‘Krwawa Pascha’” Marcina Żaka odnosi się, w sposób niezwykle wnikliwy i ciekawy sposób, do słynnej książki dotyczącej mordów rytualnych przypisywanych Żydom. Moje jedyne zastrzeżenie do tego tekstu jest takie, że za mało miejsca poświęca stronie propagandowej całej historii tej publikacji, t. j. wycofaniu się Ariela Toaffa, syna Naczelnego Rabina Rzymu, ze swoich tez o faktyczności mordów rytualnych. Historia nagonki na niego przekazana jest przez p. Żaka rzetelnie, ale brakuje wniosków dotyczących funkcji propagandowej owych badań nad i oskarżeń o mordy rytualne. Fenomen mordów rytualnych zawiera się albowiem nie tylko w ich przerażającej praktyce, na szczęście niezwykle rzadkiej, ale również w umiejętności wykorzystania przez społeczność żydowską oskarżeń o nie na swoją korzyść.

„Znajdziesz to w aptece. Praktyki kabalistyczne i medycyna naturalna w Rzeczypospolitej Obojga Narodów (1690-1750)” to tłumaczenie Aleksandry Żak obszernego i ciekawego tekstu Yohanana Pietrovsky’ego-Shterna. Tytuł wszystko wyjaśnia.

Krzysztof Laskowski w „Eugenice po żydowsku” w sposób intrygujący pisze o żydowskiej strategii łączenia krok po kroku „wysokiego ilorazu inteligencji i wysokiego wykształcenia z dużym majątkiem”.

Krzysztof Osiejuk w swoim tekście „Familia Warburgów”, w znanym wszystkim swoim charakterystycznym stylu, opisuje dzieje tego klanu i ich największego osiągnięcia, firmy inwestycyjnej Warburg Pincus.

Tekst Ewy Rembikowskiej „Grube ryby w mętniej wodzie” z detektywistyczną pasją opowiada o karierze braci Kalfusów, zajmujących się kolejno handlem skórami, następnie rybami, by w latach trzydziestych dojść do przemytu eterem, środkiem narkotycznym silnie uzależniającym produkowanym w nazistowskich latach 30-tych na pograniczy niemiecko-polskim, następnie kolportowanym nielegalnie na stronę polską jako lekarstwo od siedmiu boleści.

„Pająki” Szaniawskiego i esej Słonimskiego były już wcześniej przedstawione. Podobnie fascynujące teksty Wernera Sombarta i pani Gancarz zamykające cały tom silnym akcentem z oscylującym między ekonomiczną kryminalistyką a politologią.

Ostatni tekst pani Marii Sztajer „Okradzione miasto” pokazuje podobne praktyki kryminalne, acz już nie związane z inwestorami żydowskimi, drenaż mało znanego acz ważnego ośrodka przemysłowego w Polsce, Czeladzi.

Materiał tego tomu jest kopalnią wiedzy i to wiedzy niezbędnej dla realnej oceny tzw. historii gospodarczej, jak i ekonomicznej teraźniejszości. Jest on modelowym przykładem analityki gospodarczej, propagandowej i politycznej, rysującej meandry kilku dziedzin ekonomicznych i propagandowych opanowanych przez aktywistów żydowskich, analityki dając trzeźwą orientację w ważnych obszarach ekonomii.



tagi: żydzi  ekonomia  analityka 

Magazynier
27 lipca 2017 22:21
4     762    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @Magazynier
28 lipca 2017 13:24

w kwestii znajdowania tekstów zawierających poważne argumenty antysemickie (ocena powagi tychże, oczywiście, subiektywna) to spory ich wybór  stanowi  publikacja zatytułowana "Mocarstwo anonimowe" pod redakcją Adolfa Neuwert-Nowaczyńskiego (reedycja wydania
z 1921 r.  - reprint: RAFAEL Dom Wydawniczy w 2013 r.).

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier
28 lipca 2017 14:40

Dzięki. Poszukam.

Ale poważne argumenty antysemickie z definicji nie mogą być antysemickie, jeśli rozumiemy przez nie opis faktycznyc problemów. Bo antysemityzm, o ile pamiętam, to po prostu każdy przekaz który prowadzi do aktu przemocy lub dyskryminacji wobec Żydów. Jeśli jako "poważny argument antysemicki" rozumiemy właśnie to co napisał Coryllus, czyli dowód na to że Żydzi są podludźmi albo z natury są zdegenorewani, to argument taki nie będzie nigdy poważny. Bo nie są podludźmi i nie są zdegenerowani. Mają pecha, że są pod butem ideologii sekciarskiej, która umiejętnie manipuluje pojęciami biblijnymi. To jest niebezpieczne, ale to nie jest degeneracja. Co więcej nie każdy Żyd ulega tej pseudo-etyce. Są przecież Żydzi którzy wyłamali się z tej mentalności mafijnej.

zaloguj się by móc komentować

Brzoza @Magazynier
28 lipca 2017 21:41

>mentalności mafijnej

Ładne określenie.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Magazynier 28 lipca 2017 14:40
30 lipca 2017 12:36

Dzięki za reklamę. Wysłałam Ci wiadomość na pocztę wewnętrzną SN.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować