-

Magazynier : Sprawy zaściankowe, stare i nowe. Małżonek, nauczyciel akademicki.

Coś na odtrutkę czyli historia Polski pisana na nowo: POLSKI numer 11 Szkoły Nawigatorów

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-11/

„Historię polski trzeba napisać na nowo” - tak brzmiało przesłanie słynnego wywiadu z prof. Wieczorkiewiczem (http://blogmedia24.pl/node/11708). Zadania tego podjęli się autorzy 11 numeru Szkoły Nawigatorów, numeru POLSKIEGO. Szkoła Nawigatorów również jak wino, im starsza tym lepsza. Ta co prawda wydana tylko ponad rok temu, ale ciągle mnie na nią bierze. Ma w sobie coś, co ciągle czynią ją świeżą. Wydanie w czerwonej okładce, na której wąż morski próbuje pochłonąć małego ptaszka, ale małego tylko wobec ogromu potwora, bo ten ptaszek to wszak biały orzeł w koronie. A na drugiej stronie spisu treści prześwietny, nader polski rysunek niezapomnianego Adama „Niewolnika” Wycichowskiego. Jaki? Trzeba zajrzeć samemu. Streszczam tą edycję Szkoły nawigatorów nie tylko dlatego, choć i owszem, że zamieściłem na portalu SN niedawno fragmenty mojego w nim artykułu o KENie i fizjokracji „na dwu skibach”. Streszczam, gdyż po streszczeniu rosyjskiego nr SN, dawno co prawda to było, ale tak czy inaczej czuję potrzebę streszczenia czegoś polskiego.

A więc teraz o POLSKIEJ Szkole nawigatorów. W zasadzie nie będę jej streszczał, tyko poświęcę jedno lub dwa zdania na kolejne artykuły. Realny obraz naszej historii zaczyna się od opisu zabójstwa prezydenta Narutowicza, wiernej relacji bezpośredniego jej świadka, Jana Skotnickiego, który znał Niewiadomskiego z pracy w ministerstwie jako megalomana i człowiek cokolwiek niezrównoważonego. Jest tam również relacja Skotnickiego z procesu Niewiadomskiego, która potwierdza jego wcześniejsze obserwacje. Warto też przypomnieć, że Gabriel Maciejewski, redaktor i wydawca Szkoły Nawigatorów, kilkakrotnie w swoich tekstach na blogu wskazywał na powiązania Niewiadomskiego z Żeromskim i PPSem. Skotnicki nazywa go, w konkluzji swojego świadectwa, „entuzjastą faszyzmu”, jednocześnie ujawnia, iż endecką „Gazetę Warszawską” określał on jako „mydłkowatą”.

Kolejny tekst to już brutalna demaskacja, „Wspomnienia z Belwederu”, słynne świadectwo kapelana Marszałka Piłsudskiego, Ks. Mariana Tokarzewskiego, świadectwo przeciw samemu Piłsudskiemu jak i przeciw jego belwederskiemu otoczeniu, skorumpowanemu, cynicznemu, rozwiązłemu, antykościelnemu.

„Kazimierz Bartel – szkic biograficzny i rzut perspektywiczny” to tekst nieznanego autora, z prywatnego archiwum prof. arch. Ryszarda Natusiewicza. Mówi on o niezwykłym polityku pochodzącym ze Lwowa, akademickim teoretyku geometrii i razem pięciokrotnym premierze rządu polskiego, mężu stanu, któremu niesłusznie przypisano stronniczość i zależność od obozu piłsudczykowskiemu, a który w zasadzie był buforem między zwalczającymi się frakcjami i trzeźwym urzędnikiem, który w krytycznym okresie zamachu majowego nie dopuścił do destabilizacji państwa ze strony wpływów sowieckich i niemieckich.

W „Złotym interesie”, jak zwykle ze swadą detektywistyczną, Ewa Rembikowska opowiada historię batalii jaką polscy urzędnicy, inżynierowie i robotnicy, mieszkańcy Żyrardowa stoczyli z jednym z większych francuskich malwersantów-milionerów doby między-wojennej, czyli z Marcelem Boussaciem, który wykupił żyrardowskiego zakłady tekstylne, by prowadzić swoją politykę drenażu. Batalia ta, ku przestrodze potomnych, była przegraną przez stronę polską.

Maciej Cielecki w tekście „Polski Nobel na kaukaskiej ziemi” z równym poczuciem napięcia opowiada historię polskiego geniusza geologii i przemysłu naftowego Witolda Zgielnickiego.

Monika Plutecka w „Pamiętajcie o Oktawii, czyli Żeromski inaczej” demaskuje podwójne życie i podwójną moralność literackiego „sumienia narodu”.

Podobnej demaskacji, ale w odniesieniu do Jana Kasprowicza, w świetle jego relacji do bolszewizmu i … Włodzimierza Lenina, dokonuje Hanna Koschembahr-Łyskowska w znakomitym arytkule „Milieu, mauzolea i dola ludu pracującego miast i wsi. Nieoczekiwane skutki pewnego mecenatu, czyli o inteligencji polskiej międzywojnia”.

Tekst Michała Kurkiewicza „Jak Wielkopolanka została panią Rymanowa” opisuje dzieje arystokratki, niewiasty szerokiego serca i wielkiej mądrości, Anny z Działyńskich Potockiej, która całe niemal swoje dorosłe życie, przypadające na drugą połowę 19 stulecia, poświęciła ludziom ubogim, mieszkającym w majątkach Potockich w Kórniku i Rymanowie.

Krzysztof Laskowski w tekście „Ksiądz Paweł Siwek – ku nieskończoności” streszcza dokonania tego niezwykłego kapłana w dziedzinie filozofii i psychologii, kreśląc biografię intelektualną myśliciela torującego drogę dla takich gigantów polskiej filozofii jak św. Karol Wojtyła i O. Mieczysław Krąpiec.

Wraz z tekstem Gerarda Warcoka pt. „O dziwnej miłości ludzi do władzy, która ich niszczy”, katowickiego psychologa, nr 11 Szkoły nawigatorów, zyskuje przebłysk poznania, które czyni go szczególnie aktualnym w obecnej rewolucyjnej sytuacji naszej ojczyzny. Pan Warcok pisze tam o manipulacjach machiny propagandowej PO, które dziś władzy nominalnej nie sprawuje. Jednak psycho-manipulacje opisane przez niego doskonale pasują do obecnej akcji dywersyjnej i propagandowej zmierzającej do obrony znanym wszystkim nieuczciwych zysków i depozytów ukrytej władzy.

Mój tekst „KEN, Hugo Kołłątaj i Stanisław Staszic. Czyli fizjokracja na dwu skibach”, a dokładniej jego cześć w trzech odsłonach, był na tym portalu prezentowany. Czytelnikowi pozostaje tylko odszukać w drugiej jego części znaczenia tej dziwnej metafory „fizjokracja na dwu skibach”.

W „Historii Polski po angielsku” Agnieszka Bywalec demaskuje z dociekliwością godną tęgiego detektywa-historyka wywiadowczą misję irlandzkiego medyka, Bernarda O’Connora, na dworze Jana III Sobieskiego.

Paweł Rakowski odpowiadając na pytanie „Kto poranił Michała Wołodyjowskiego” opowiada w sposób niezwykle zajmujący o zmaganiach polskiej szlachty z wojskami cara Aleksego i kozakami Chmielnickiego.

Jacek Drobny w tekście fundamentalny, „Albośmy to jacy tacy, czyli historia czerwia polskiego”, zawierającym wielką dozę polskiej, jeśli nie staropolskiej, filozofii polityki, wyjaśnia wartość zjawiska zwanego narodem politycznym w kontraście z pojęciem narodu etnicznego.

Marcin Woźniak w zajmującym i równie fundamentalnym, choć w innym sensie, artykule „Kto zabił Bartolome Berecciego?” demaskuje m.in. grandziarską i wręcz przestępczą naturę tzw. humanistów, takich jak Erazm z Rotterdamu, Dantyszek Kalimach, Justus Decjusz et. alteres, związanych z mafijnym dworem Sforzów i wpływami niemieckich bankierów z klanu Fuggerów, jak również niestaropolski charakter grodu królewskiego, Krakowa.

Dariusz Marzęta pisze o „Aleksandrze Jagellończyku i złotym dukacie”, czyli o polityce finansowej najwybitniejszego z Jagiellonów.

Jolanta Gancarz pisząc o „Zapomnianej cesarzowej” opowiada zapierającą dech w piersiach historię córki Władysław II Wygnańca, Ryksy, która przez złożone koneksje i zabiegi dynastyczne stała się małżonką hiszpańskiego władcy Alfonsa VII, a po jego śmierci żoną Rajmunda II Berengara. Na tym tle autorka rysuje epicką perspektywę burzliwej, drugiej połowy dwunastego stulecia.

Paweł Babij w tekście „Chrobry w Meserburgu. To był zamach!” demaskuje polityczne intrygi wokół faktycznego zamachu na przyszłego pierwszego króla Polski.

P.s. Wziąłem polską „Szkoła nawigatorów” na warsztat również dlatego, że trafiłem na ciekawy trop, o którym za kilka wpisów, trop, który pozwoli mi przynajmniej na krótki dystans stworzyć konkurencję dla fascynujących makulektur Betacoola. Owoż Makuszyński w roku pańskim 1915 roku wydał swoje pikaryjskie nowelki z życia polskich mieszczan i artystów, Perły i wieprze, nie gdzie indziej tylko w Kijowie. Prawdopodobnie zaczerpnął je z życia kijowskich Polaków, bo tych było tam wtedy zatrzęsienie. Rosjan wcale nie najwięcej. Co oznaczać ma, że mistrz Bułhakow, kijowianin rodowity, który w roku wydania Pereł i wieprzy był już żonaty, praktykujący w swoim rodzinnym mieście jako wenerolog, w swojej późniejszej twórczości, stał się taką rosyjską wersją nie kogo innego jak tylko, voilà, maestro Makuszyńskiego. Tragiczną wersję, to prawda. Ale razem nieco mniej poczciwą niż nasz mistrz Kornel. Co ciekawe Mistrz i Małgorzata naprawdę ma wątki dziwnie podobne do tych z Pereł i wieprzy naszego pisarza. Makuszyński albowiem ujmująco, z genialnym wyczuciem napięcia, opisuje zarówno kuszenie przez nieczystą a morderczą siłę bohatera pierwszej nowelki w tym zbiorze, jak i bal, co prawda u artystów, ale niepozbawiony pewnych metafizyczno-komicznych walorów, które Bułhakow w swojej powieści wysublimował i oderwał od realiów.



tagi: polska  historia 

Magazynier
24 lipca 2017 22:07
28     1359    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
elzbieta @Magazynier
24 lipca 2017 22:41

Mysle, ze dobrze, ze Pan przypominial ten kwartalnik Szkoly Nawigatorow o Polsce, troche oddechu po ciezkim dniu, ale ten numer kwartalika bez watpienia wart przypomnienia -( ale mi sie rymnelo) - mamy duzo lektury do przeczytania, do powtorzenia i przemyslenia, Bogu dzieki za dzialalnosc Coryllusa, za jego pracowitosc i zdolnosci syntezy, za ludzi, ktorzy komentowali od ktorych tyle mozna bylo sie nauczyc, jak rowniez za Panskie komentarze jeszce raz dziekuje!

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @elzbieta 24 lipca 2017 22:41
24 lipca 2017 23:03

Rym pierwsza klasa. Do Quo vadis Poloniae? bardzo lubię wracać. Niby krótkie teksty, ale tak napakowane jak butla ze sprężonym tlenem. To taka pomoc, rzekłbym akademicka, gdyby nie kompromitacja akademii. Ciągle znajduję tam jakieś szczegóły.

Nadto jest to sekwencja tekstów, która całkowicie odświeża obraz naszej historii.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Magazynier 24 lipca 2017 23:03
24 lipca 2017 23:12

Świetna recenzja. To był bardzo dobry numer SN. Oczywiście szkoda, że akademia jest zajęta sobą, sędziowie sobą, media - robieniem z tata wariata i ogłupianiem ludzi - a my tak nieco z boku się temu przyglądamy i coś tam usiłujemy naprostować. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ewa-rembikowska 24 lipca 2017 23:12
24 lipca 2017 23:20

Raczej Gospodarz zagonił/zaprosił nas do ważnego zadania. Dał nam po ambicji. I zaczęliśmy pisać ważne rzeczy. Ja tego nie widzę jako przyglądania się z boku. Proszę wybaczyć mi megalomanię, ale to jest "nawóz" dobrej jakości. Jak się jeszcze bardziej postaramy damy podstawy dla edukacji po 3 fatimskiej, no może i trochę jeszcze przed. Synteza filozofii i ekonomii z historią to rzecz niezbędna do życia.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Magazynier 24 lipca 2017 23:20
25 lipca 2017 00:09

życzmy sobie zatem, by ten "nawóz" wydał jak najlepsze owoce.

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @ewa-rembikowska 24 lipca 2017 23:12
25 lipca 2017 00:22

No i mi wstyd, bo akurat polskiego numeru nie mam. A kończę własnie tekst o dworze pod Krakowem, który kupił, a potem przegrał był w karty "twórca" afery żyrardowskiej,  czyli minister parokrotny z poręki Dmowskiego - Władysław Kucharski. Moze ma Pani tekst "zyrardowski" w wordzie albo jpg do poczytania?

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Magazynier
25 lipca 2017 00:35

Magazynierze, dzieki za przypomnienie tego numeru:)) Jeszcze jednak kwestia, poza zyrardowsmim rabunkiem zwrócila moja uwage - tekst o Zglenickim. Ten numer wyszedł rok temu, jak piszesz. A ja tez mniej więcej rok temu, moze połtora, wpadłam na tę kompletnie zapomnianą postać, bo śledziłam w jaki sposób powstawał i jak był finansowany "Slownik geograficzny Królestwa Polskiego." Gdyby nie naftowe pieniądze Zglenickiego móglby się "Slownik..." nie ostać. Ciąg dalszy "sledztwa" prowadzę zresztą dalej, bo juz, juz, wydawalo mi sie, ze wpadłam na trop listów Zglenickiego do brata, który gospodarowal w Dębem nad Narwią.. Ale na razie nic z tego, niestety. Choć jeden trop wciaz jest otwarty wiec moze...? 

Ciekawe, że  jak zaczynamy grzebac w tej prawdziwej polskiej historii, to mniej wiecej w podobnym czasie wpadamy na podobne tropy:))      

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Magazynier
25 lipca 2017 01:49

Zazdroszczę ludziom spokojnej pracy :) Miotam się bowiem między czytaniem/pisaniem a malowaniem. Jeszcze kilka obrazów po sobie chciałabym zostawić. Ale to szczegół. Najgorsza jest świadomość, że ja już "wszystkiego" /ważnego/ nie przeczytam. Ze dwa życia jeszcze przydałyby się. Eh... 

"Szkoła Nawigatorów", ów kwartalnik, to potężna dawka wiedzy. Taki skarbiec się z tego zrobił. Wybitny dorobek Pomysłodawcy i wielu Autorów. Dla mnie największą tajemnicą jest, jak Gabriel ich znalazł! Nazwiska całkiem nowe w polskim plenerze, a jakie fantastyczne problemy poruszają! Niech to trwa. 

zaloguj się by móc komentować

Art @Anna-Mieszczanek 25 lipca 2017 00:22
25 lipca 2017 02:25

Witam Panią

Mam przypadkowo dwa numery SN 11,więc z przyjemnością prześlę Pani ten jeden zbyteczny.

Proszę o adres na dembekb@yahoo.com

zaloguj się by móc komentować

tadman @KOSSOBOR 25 lipca 2017 01:49
25 lipca 2017 06:32

8 lat żeglowania w tę samą stronę i sami doszlusowali; swój do swego lgnie. Dla mnie sporo ciekawych osób podrzucił YT, ale nie było tam mniszyska, czyli jest sporo osób, które mają coś ciekawego i ważnego do przekazania, ale nie miały forum.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Anna-Mieszczanek 25 lipca 2017 00:22
25 lipca 2017 08:59

Proszę mi przysłać swojego maila na pocztę wewnętrzną.

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @ewa-rembikowska 25 lipca 2017 08:59
25 lipca 2017 09:45

Dzieki:)) Wysłałam, choc nie wiem czy wazne sa duze i małe litery przy "odbiorcy". Zobaczymy.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Anna-Mieszczanek 25 lipca 2017 00:22
25 lipca 2017 12:52

Proponuje zapytać się autorki, czyli widocznej powyżej p. Ewy Rembikowskiej. Pani Ewo da się, nieprawdaż, podesłać w wordzie ten tekst pani Annie?

Jak tu nie odpowie, to ją zapytać na jej blogu albo w poczcie wewn.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 25 lipca 2017 01:49
25 lipca 2017 13:16

Zazdrościwszy ludziom spokojnej pracy? Domniemywawszy, że to dowcip. Dobry, nawet bardzo. Ja to pisawszy dwuczęściowo, cześć dwa tygodnie temu, i wczoraj. I wszystkie na kolanie. Poszedłszy spatuli dziś nocną porą. I tak nie najgorzej, bo przed pierwszym kura pieniem. Nawet wyspawszy się bo pomodliwszy się o dobry sen. Nie zawsze pamiętawszy. 

Jak to Gabriello zrobiwszy, pojęcia nie mam. Magnetyzm. Porzucił po prostu myśl o spokojnej pracy, i zebrawszy lada jaką partię fachowców i neurotyków, ale za to teraz dorobiwszy się zawrotu głowy. 

Pocieszę panią, że ja mam dwa tłumaczenia na klawiaturze i cztery książki jedne ważniejsze do drugich. I to nie dla potomności, ale dla papu. Osiołkowi żłoby, nawet nie dano, ale zabrano i musi do nich sprintem. W lutym myślałem jeszcze o rysunkach, nie tylko satyrycznych, nawet już je widzę, mam rzeczony cienkopis i brystol, czy jak to się tam teraz zwie. Ale gdzie tam. Zakręcenie i nerwica. Gdyby nie łaska Pańska i modlitwa, nie tylko moja, i szabla, to bym wylądował na oddziale dziennym.

Jedna rzecz jest konieczna, zobaczyć Zbawcę twarzą w twarz. Jak jeżdżę samochodem słucham sobie teraz św. Jana od Krzyża, fajnie to Karmelici nagrali. Daje on kopa do Mszy św., spowiedzi i różańca. Zresztą dla każdego coś innego. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Art 25 lipca 2017 02:25
25 lipca 2017 13:17

O, właśnie. Pani Anno, jest pomoc.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @tadman 25 lipca 2017 06:32
25 lipca 2017 13:18

Youtube? Znaczy się komentujący pod np. Gizbem.

zaloguj się by móc komentować


Anna-Mieszczanek @Magazynier 25 lipca 2017 13:17
25 lipca 2017 13:44

Magazynierze, pomoc dostarczona und wykorzystana, bo ja poprosiwszy Autorke, zanium Ty przeczytawszy wszystkie komentarze:))

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @Art 25 lipca 2017 02:25
25 lipca 2017 13:46

To ja bardzo dziekuje za chęć pomocy, jednak mysmy tu juz z Autorka zrobiły maly blitzkrieg i w elektronicznej wersji mam co trzeba:))

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Anna-Mieszczanek 25 lipca 2017 13:46
25 lipca 2017 15:35

Świetnie. Nadmiar szczęścia.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Magazynier 25 lipca 2017 12:52
25 lipca 2017 15:53

załatwione, nie ma poroblemu z komunikacją

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Magazynier 25 lipca 2017 13:16
26 lipca 2017 00:17

:))) Myślałam o pracy poniekąd jednorodnej: czytanie -> pisanie. W jakimś zawodowym porządku. Ja natomiast zmieniam zasadniczo zajęcie, ale siadając do sztalug słucham wykładów z kompa. Albo muzy. Tak że teksty są "kaprysem", jak tam cosik mi się nawinie, albo coś mnie mocno i długo wqrza. No i jak siadam do pisania, to mam wręcz atomową jasność ILU RZECZY NIE PRZECZYTAŁAM "w temacie". To cholerne wykształcenie uniwersyteckie /pierwotne/ sprawia, iż mam, niestety, pojęcie o rzetelnym warsztacie, którego - pisząc - nie stosuję. Stąd nazywam te swoje teksty "los caprichos". No i to napadowe dobrodziejstwo wątpliwości w męczącym nadmiarze... Aż mi głupio przed przyjaciółmi profesorami humanistami. Naprawdę.

Dzisiaj jestem rozbita i zniesmaczona mocno. No ale upituliwszy chłodnik litewski, uwarzywszy jam morelowy kwaskowaty, przywiózwszy auto z nową chłodnicą od mechano. Auto natomiast jest stare. Kocurry obrażone, gdyż do żarcia byli jeno saszetki, a nic z mięsnego. Jutro muszę się ogarnąć po tych nokautach... 

zaloguj się by móc komentować

bendix @Anna-Mieszczanek 25 lipca 2017 09:45
26 lipca 2017 14:56

Nie wiem czy o to chodzi w Pani wątpliwościach ale w adresach e-mail nie ma znaczenia wielkość znaków.

Działa XXX@YY.PL jak i xxx@yy.pl oraz kombinacje XXX@yy.PL itp.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 26 lipca 2017 00:17
26 lipca 2017 17:17

Co nie? Bez trzymanki. A ja jeszcze miałem dzisiaj konsultacje z moimi weteranami powstań. Rollercoaster, ciąg dalszy. Wszystko bardzo pouczające, faktyczny uniwersytet. Ale wie pani, jak się ma hipoglikemię, to w pewnym momencie trzeba zapodać czekoladkę albo ciasteczko, a tu czyste aryjskie konserwanty, na nic nie mogłem się zdecydować, a z tych wrażeń zapomniałem o ciasteczkach w plecaczku. No w każdym bądź razie nikt się nie przejmujemy żuczkami o słabych nerwach i z hipoglikemią.

Ale nie zniesmaczam się. Na prawdę rozumiem. Bo miałem podobną sytuację, trochę w mniejszej skali. A kanibalem jestem naprawdę. Uwielbiam mięcho, wołowina, baranina, ale raczej po treningu. W Irlandii poużywałem sobie, nawet bez treningu, bo zapodawali świetnie przyrządzone.

Zrozumiawszy. Tak, to jest dysonans, bo w malowaniu to inny modus operandi niż w pisaniu, to już rysowanie podobniejsze do pisania, czarno na białym, inne ośrodki pracują i inna wyobraźnia, to jakby z polskiego przejść na francuski, albo doznać elktrowstrząsów. Rysunek bardziej koncepcyjny niż malowanie. Kształt jakoby podobny do zarysu idei w pisaniu. Dlatego nigdy nie nauczyłem się malować, chociaż wuj mnie nauczał. I za dużym byłem bałaganiarzem za młodu. Wszystko zapaskudzone do okoła.

Nowej chłodnicy gratuluję. Kocurrom przejdzie. Nokauty to nasza spacjalność. Na klatę, wszystko na klatę.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 26 lipca 2017 00:17
26 lipca 2017 17:23

Już kiedyś pani pisałem, że bardzo podoba mi się ten autoportet z kwiatami, ten na którym widać tylko oczy w mroku poniżej kwiatów jakby z niderlandzkich mistrzów. Pani go jeszcze ma, czy poszedł? To jest celne przedefiniowanie idei zapodawanej u niderlandczyków.

Dlatego trzymam kciuki za nowe obrazy.

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @Magazynier
26 lipca 2017 19:01

Byłoby dobrze wstawić bezpośredni link do produktu gdzieś w recenzji lub podlinkować okładkę.

My, którzy wiemy, gdzie to kupić, mamy to już od dawna na półce.

Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Aquilamagna 26 lipca 2017 19:01
26 lipca 2017 20:50

No pewnie. Zapomniałem. 

zaloguj się by móc komentować

Anna-Mieszczanek @bendix 26 lipca 2017 14:56
26 lipca 2017 21:33

Zawsze sie czlowiek czegos nauczy, dziekuje:))

Jakis rok temu nauczyłam się, ze nie ma sensu zawsze wpisywac na poczatku do wyszukiwarki www - starczy to, co dalej. Uwazam, że jestem dobra uczennicą, choc moi znajomi, a juz zwłaszcza dzieci oczywiście inaczej widza tę kwestię:)))

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować