-

Magazynier : Sprawy zaściankowe, stare i nowe. Małżonek, nauczyciel akademicki.

Jak hartowało się Imperium czyli Pierieswietow zwany Iwanem i Konstytucja 3 maja

Ilustracja do tekstu na temat Iwana Pierieswietowa i jego idei filozoficznych: http://nextews.com/6fe11065/. A jakże, filozofem był, bo inaczej być nie mogło. Filozof z kotem, tak bym nazwał ten piękny i wiele mówiący obraz. Skojarzenie z Hrihorijem Skoworodą, tak apropos mitów ukraińskich, Hrihorij Skoworoda, cień Katarzyny II. Poszukajcie sobie w wiki coś na temat tego osobnika.

Ja tym czasem do Pierieswietowa. Dlaczego? Ano dlatego, że komentarz p. Maciejewskiego do 22 wydania Szkoły nawigatorów wciąż odbija się echem w moim umyśle, komentarz na temat tego, iż niemowżliwym jest by despota Rurykowicz zaistniał tylko mocą swoich mrocznych obsesji. Najpierw musiał być budżet. Jest o czym myśleć. Siłą rzeczy naprowadza ów komentarz moją chorobliwą podejrzliwość na jeden wątek, który nieśmiało zaznaczyłem w swoim artykule w tej właśnie brytyjsko-rosyjskiej Szkole nawigatorów. Owoż i wątek wprost z przypisu (do owego artykułu) i jego bohater: Iwan Pierieswietow. Według wikipedii, pochodzący z litewskiej Bracławszczyzny, weteran wojen o koronę węgierską walczący najpierw po stronie Jana Zapolyi, a potem po stronie Ferdynanda czeskiego, krótko podobno przebywa w Wołoszczyźnie, potem na Litwie, by w 1537 r. pojawić się w Moskwie. Po wypełnieniu swojej misji „znika,” jak pisze Serczyk, „bez śladu” (Władysław Andrzej Serczyk, Iwan Groźny, str. 28-29). Autor Skazanija o Magmet-Sałtanie i Skazanija o carie Konstantinie. Jego nazwisko, nachalnie metaforyczne, może być jednak pseudonimem. Wskazuje na jego fnkcję „oświeceniową”. Imię zaś, zapewne nie jego własne, wskazuje na to kto ma być „oświecony”, mianowicie Iwan Rurykowicz IV zwany Groźnym. Czysta angielska robota. Dlaczego? Ano dlatego, że mamy precedens analogiczny i nie tak odległy. Mianowicie Konstantyna Platrisa zwanego Anglikiem. Gdzie go mamy? Na szczęście nie my go mamy, ale mieszkańcy Konstantynopola w 1451 roku, na dwa lata przed jego upadkiem pod najazdem Tureckim. Zatem kolejny przypis z innego artykułu, tym razem z Ukraińskiej SN, z tekstu nt. Bł. Grzegorza Chomyszyna: „Działanie innych sił politycznych w rozbijaniu unii Kościoła zachodniego ze wschodnim (unia florencka) jest widoczne w wydarzeniach poprzedzających ostatnią prounijną misję Izydora (biskupa Kijowskiego, zwolennika powrotu prawosławia do jedności z Papieżem i unii florenckiej mającej ratować Bizancjum przed najazdem tureckim) w Konstantynopolu. Opisuje je wielu autorów Donald M. Nicol w książce The Immortal Emperor: The Life and Legend of Constantine Palailogos (Cambridge University Press, 1992, str. 50-51). Gdy Izydor przyjeżdża do Konstantynopola w 1452 r., odkrywa, że poparcie dla unii z Rzymem radykalnie zmniejszyło się za sprawą niejakiego Konstantyna Platrisa, zwanego również Anglikiem, husyckiego posła z Pragi pod rządami Jerzego z Podiebradów (angielskiego przyczułka w imperium Habsburgów), który nakłonił arystokrację i niższe duchowieństwo do przyjęcia anty-rzymskiej postawy. Sytuacja ta jest na rękę sułtanowi Mehmedowi II, który w 1452 r. umacnia swoją fortecę Romilis Hissar na europejskim brzegu Bosforu i tym sposobem przygotowuje punkt oparcia dla ostatecznego ciosu.” Gdzie tu analogia? W misji jakoby "oddolnej", rzekomo biorącej się znikąd. Oraz w metaforycznym psuedonimie. Ostatni bowiem cesarz bizantyński to również Konstantyn z dynastii Paleologów. Przydomek platris oznacza coś płaskiego, płaszczącego się, również pochlebcę. A więc Konstantyn Angliczanin jest posłany przez czeskich husytów wprost do stóp Konstantyna. Ma jemu schlebiać. Zarazem, czego już Bizantyńczycy świadomymi być nie mogą, zwiastuje spłaszczenie ich potęgi, "zrównanie jej z ziemią".

W artykule o Tudorach, Iwanie Groźnym i Kompanii Moskiewskiej, w owym przypisie wyraziłem pogląd, że: „można zatem założyć, że Pierieswietow reprezentuje kolejne ugrupowanie polityczne być może związane z ks. Andrzejem Kurbskim współautorem reform”. Może i z Kurbskim, ale wtedy oznaczałoby to, że również i Kurbski był na garnuszku Ferdynanda I Habsburga. Możliwe, bo wszystkie reformy wprowadzone z pomocą Kurbskiego, postulowane zaś przez Iwana Pierieswietowa, zubożałego szlachcica, „zwyczajnego wojennika”, są kopią reform Ferdynanda I Habsburga sponsorowanego przez Jakuba Fuggera. I dalej mój artykuł: „Pierieswietow wskazuje przyczyny upadku Bizancjum (rozpasanie „bogatych”) i potęgi „carstwa” osmańskiego (wzmocnienie zamożności zwykłych wojenników), car Iwan, wybiera drogę reform, ogłoszonych w tzw. nowym Sudiebniku (1550 r.), reformy systemu administracyjnego, sądowniczego, ziemskiego, podatkowego i wojskowego (trzytysięczne wojsko zawodowe). Pojawia się również protestantyzujący ruch ubogich mnichów, sprzeciwiający się władzy patriarchy Moskiewskiego Makarego, jego reformie Cerkwi i ziemskiej własności monasterów i biskupów. Podobnie jak Henryk VIII, Iwan Groźny dokonuje konfiskaty ziem i gruntów nadanych przez Dumę bojarską biskupom i monasterom po śmierci Wasyla III, by część z nich rozdzielić między drobnych pomieszczików („wojenników”). Odebranie ulg podatkowych panom feudalnym („tarchanów”) jest kolejnym osłabieniem udzielnych klanów książęcych i nowobogackich, bojarskich. Jednocześnie nałożenie znaczniejszych podatków na dobra biskupie i klasztorne (wg tzw. „wielkiej sochy”) znacznie upośledza feudałów kościelnych na korzyść świeckich. Reformy czynią z Iwana wielkiego dobroczyńcę swego narodu. Domostroj, księga przykazań i obyczajów prawosławnych, autorstwa samego cara, ma uczynić z niego niepodważalny autorytet religijny i moralny. Tym sposobem wciela w życie supremację świeckiego władcy nad Cerkwią.” Jest zatem i budżet coś jakby angielski, nie w sensie dosłownym, ale w sensie stylu, zdobyty na rabunku poddanych w stylu Henryka VIII Bigamisty. Od kogoś musiał Iwan Groźny o takim stylu usłyszeć. Ma przecież wejść w układ handlowy z córką Henryka VIII i organizacją jej podległą. Musi zatem osiągnąć odpowiednią zdolność negocjacyjną, czyli wypłacalność, która potem będzie do wykorzystania.

Pierieswietow, ogniwo łączące Groźnego przez Habsburgów z Tudorami. Czemu? Ponież służył najpierw pod Fryderykiem I Habsburgiem, finansowanym przez Fuggera. Fugger zaś niespecjalnie lubił Hanzę. W zasadzie jego firma po jego śmierci przyłożyła rękę do znacznego osłabienia Hanzy, głównego rywala angielskich kupców i samej dynastii Tudorów, którzy w osobie królowej Marii i potem Elżbiety, zrozumieli iż bez zysków z handlu stara, wesoła Anglia jest skazana na całkiem niewesołą nędzę (wynikającą z rabunku dóbr Kościelnych za Henryka VIII, czyli ze zniszczenia infrastruktury ziemiańskiej i wiejskiej). Możliwe są zatem podstolne kontakty Pierieswietowa z angielskim kupiectwem. Możliwe są kontakty Piereswietowa via Fuggerowie z Merchant Adventurers, tymi zachodnimi. Merchant Adventurers for Russia jeszcze nie istnieją w owym czasie.

Zaś misją Pierieswietowa są reformy zerżnięte z programu Ferdynanda I wprowadznego po Mochaczu i Sacco di Roma. Wg wiki: "W 1527 r. Ferdynand I wydał ordynację ustrojową dla Austrii, Czech i Węgier – Hofstaatsordnung (porządek dworu i państwa, pośrednio odgapioną w Domostroju Iwana Groźnego). Określała ona reguły funkcjonowania państw naddunajskich i definiowała ich instytucje polityczne. M.in.: wprowadzała instytucję Tajnej Rady , głównego organu doradczego władcy." Jest to instytucja odgapiona od istniejącej już Rady na dworze Tudorów począwszy od Henryka VII, Court of the Star Chamber. Rada królewska istniała jeszcze w czasach anglosaskich zwana była Witenagemot (łitenajemot), ale to właśnie za Henryka VII pojawiło się pojęcie Privy Councelor, tajny radca. Nazwa Tajna Rada, Privy Council została wprowadzona z panowania Henryka VIII (1509 koronacja Henryka VIII). Dalej wiki informuje: "W 1528 roku Ferdynand zniósł tradycyjne zgromadzenia komunalne czeskich miast, wywołując tym duże niezadowolenie. Ferdynand powołał w Czechach, na Śląsku i na Węgrzech urzędy identyczne do austriackich: rady dworskie (niem. hofrat), kancelarie dworskie (niem. hofkanzlei) i kamery dworskie (niem. hofkammer), czyli izby skarbowe. W 1537 r. podporządkował austriackiej Kamerze Dworskiej odpowiadające jej kamery na Węgrzech (w Preszburgu), w Czechach (w Pradze) i na Śląsku (we Wrocławiu). Dążył wyraźnie do unifikacji podległych sobie ziem i budowy zwartej, scentralizowanej monarchii." To jest już państwo nowoczesne, a raczej nowoczesne imperium z jego rozbudowaną biurokracją.

Tyle wiki ja zaś dodaję, że jest czymś symptomatycznym, że reformy Ferdynanda, naśladowane przez projekt Pieriestwietowa i Kurbskiego, zostały wprowadzone po rozbiciu najważniejszego sojusznika Państwa Kościelnego, królestwa Węgier (1526), i po frontalnym ciosie zadanym Rzymowi zwanym Sacco di Roma (1527). Mogły być wprowadzone dopiero po osłabieniu Kościoła. Tak jak tzw. "demokracja" (pozorowana demokracja) mogła być wprowadzona wraz z innym ciosem zadanym Kościołowi, ciosem zwanym Rewolucją Francuską. Dlaczego? Ponieważ w ten sposób najpierw w Imperium Ferdynada wprowadzono sądownictwo i biurokracja odejmujące Kościołowi autonomii, wplątujące urzędników kościelnych w interesy imperialne. Natomiast wraz z oświeconym absolutyzmem, i tzw. fizjokracją (władzą natury) torującą drogę Rewolucji, w końcu wraz z Rewolucją wprowadzono podwójne i potrójne standardy, podwójne i potrójne kryteria osądu (inne dla poddanego, inne dla rządzącego, i jeszcze inne dla ... sponsora), sprzeczne z klasycznym i biblijnym pojęciem sprawiedliwości, chroniące interesy możnych czyli w skrócie tych, którzy kontrolują emisję pieniądza. Tak hartowało się Imperium, bardzo ciekawie opisane kilka wieków później, ale pod tą samą szerokością geograficzną, od bardzo ciekawej strony, przez Franza Kafkę w powieści Proces. Imperium jako proces na kanwie nieistniejącego prawa, czyli jako fundantor tzw. nowoczesnego państwa. Moloch jednym słowem. Wielkie, gigantyczne więzienie.

Brakuje jednak czegoś jeszcze do pełnej doskonałości tego szklanego pałacu. Czegóż, ach czegóż? Konstytucji. Na przykład Konstytucji 3-majowej. No jak to, powiecie państwo, a prawo naturalne, demokracja i w ogóle? To ja powiem, że owszem prawo, ale nie naturalne tylko natury, czyli herezja fizjokratyzmu. Możemy założyć albowiem i zbadać to założenie, że Hugo Kołłątaj skonstruował ustawy konstytucyjne tak by przynajmniej niektóre z nich dawały miejsce na promocję tegoż właśnie gniota, fizjokracji. Trzeba tylko pogmerać nieco pogrzebaczem w popiołach szkolnictwa jezuickiego i propagandowej akcji mającej zasłonić grabież majątku pojezuickiego i wypromować Konstytucji 3-majową: (http://magazynier.szkolanawigatorow.pl/komisja-edukacji-narodowej-hugo-koataj-i-stanisaw-staszic-czyli-fizjokracja-na-dwu-skibach-cz-i

http://magazynier.szkolanawigatorow.pl/komisja-edukacji-narodowej-hugo-koataj-i-stanisaw-staszic-czyli-fizjokracja-na-dwu-skibach-cz-ii

http://magazynier.szkolanawigatorow.pl/komisja-edukacji-narodowej-hugo-koataj-i-stanisaw-staszic-czyli-fizjokracja-na-dwu-skibach-cz-iii). 

To oczywiście prowokacja z mojej strony. Słyszałem albowiem niegdyś ciekawą rozmowę chyba z Kard. Grocholewski, czy z Ks. Witczykiem. Ktoś zadał pytanie: dlaczego Kościół nie ma konstytucji? Wstęp do odpowiedzi był długi i historyczny, chyba na kanwie Soboru II Watykańskiego, ale konkluzja dość krótka: albowiem konstytucją Kościoła jest Pismo Święte. Pismo Święte, historia prawdziwa relacji Króla dziejów z ludźmi, bardzo konkretnymi i często rozmawiającym z Najwyższym na osobności, czyli rzeczywistość, która wciąż jest przedmiotem medytacji ludzi wierzących. Zatem imperium ducha, globalne, wręcz kosmiczne imperium ducha, Kościół nie ma konstytucji. Mieć nie może. Jego konstytucją jest albowiem RZECZYWISTOŚĆ.

Czy możemy sobie wyobrazić by inne organizacje aspirujące do rangi globalnej miały konstytucje? Mnie się to nie mieści w głowie. To niemożliwe by ludzie rozdęci pychą i ambicją równą budowniczym wieży Babel wiązali sobie ręce jakimiś spreparowanymi formułkami, ludzie pragnący stworzyć własną rzeczywistość na innych zasadach niż Boże prawo, najgłębszym jądrem którego jest prawo miłości doskonałej. Owoż i perspektywa na tzw. konstytucję, która nie może być niczym innym jak tylko pięknym, barokowym ornamenetem zdobiącym niewidzialny "szklany sufit", barierę awansu ekonomicznego. Taki niby podarunek Imperatora zrzucony na głowy ludziom, którzy najpierw są liczącymi się właścicielami i producentami, np. taniego zboża, wołowiny i luksusowego barwnika, zrzeszonymi w liczącej się, silnej organizacji politycznej i handlowej, a potem stać się mają jakimiś pomniejszymi ludzikami, zrzeszonymi w jakichś pomniejszych organizacjach, które muszą stać się zależne i niesamodzielne, ... bo muszą.



tagi: imperium  tudorowie  iwan groźny  pierieswietow  nowoczesne państwo  konstytucja. 

Magazynier
7 maja 2019 21:07
37     1135    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Pioter @Magazynier
8 maja 2019 07:29

Jako uzupełnienieDzienniki Eryka Lasoty ze Steblowa (dziś dzielnica Lublińca), śląskiego szlachcica w służbie wywiadowczej Habsburgów, posła do Moskwy i na Sicz. Oryginał po niemiecku. Na polski przetłumaczone w 1972 roku

Drugim bardzo mocno zasłużonym lublinieckim szlachcicem dla habsburskiego wywiadu był Jan Kochcicki, poseł cesarski do Rzeczpospolitej i Moskwy. W 2011 wyszła pierwsza książka jemu poświęcona (u mnie), a od tego czasu stan wiedzy o jego działaniach i koneksjach mocno się powiększył.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Magazynier
8 maja 2019 07:41

Jesteś geniuszem Wacek

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Pioter 8 maja 2019 07:29
8 maja 2019 09:29

Nieźle, całkiem nieźle. Zgaduję, że Kochcicki to okres wojny trzydziestoletniej? Niestety muszę zgadywać, bo nie znajduję go w wiki. Ten link pokazuje już tylko kilka stron wstępu. Ale dzięki, wskazałeś mi drogę, panie Piotrze.

Czy tu chodzi o to, że Beauplane współpracował z Lasotą?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 8 maja 2019 07:41
8 maja 2019 09:30

Piękne dzięki. Ale jedank: Ależ skąd. Geniuszem jest twój Anioł Stróż. Mój też niczego sobie.

zaloguj się by móc komentować

boson @Magazynier
8 maja 2019 09:45

Koneczny odróżniał cyw. bizantyjską od turańskiej

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier
8 maja 2019 09:58

Ciekawe są też różnice między imperium Habsburgów, Tudorów a imperium Groźnego. Na przykład taka, że Tajna Rada taudorska i habsburska są dożywotnio nietykalne, zaś ciała doradcze Groźnego to w zasadzie skazańcy, których prędzej czy później zarżną albo obwieszą, tak jak Szujskich, Glińskich i opriczninę. Tylko Godunow miał szczęscie że przeżył angielskiego cara. I jeszcze Kurbski bo szybko się zorientował, że Iwan jest już podmieniony przez Angoli i zwiał. Jego ucieczka w 1564 to znak zachwiana relacji moskiewsko-habsburskich. Książę Kurbski reprezentuje sojusz z Habsburgami strategicznie paktującymi z Anglikami, ale tylko strategicznie, bo jedni i drudzy czekają kiedy by tu wykolegować się nawzajem. Anglicy są szybsi i mają bogatszą wyobraźnię literacką. 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Magazynier
8 maja 2019 10:03

Piękności tekst Panie Magazynierze. 

Ja idę ale jeszcze tu wrócę jak będę w domu. I skomentuję. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Magazynier 8 maja 2019 09:29
8 maja 2019 10:07

Kochcicki to znacznie jeszcze przed wojną trzydziestoletnią. Wojna doprowadziła akurat do upadku tego rodu. Jan Kochcicki był obecny przy wyborze Maksymiliana na króla Polski. Z litewską magnaterią był tak zaprzyjaźniony, że gdy go (jako szeregowego szlachcica) dokoptowano do delegacji cesarskiej (wraz z książętami i biskupami), to jedynie on był przyjmowany przez nich z honorami. A o jego roli dla Habsburgów świadczy fakt, że w okresie świątecznym (czyli w czasie gdy kancelaria nie pracowała) wystaiono mu nakaz natychmiastowego przybycia na dwór.

Kochcicki nie jest w polskiej literaturze wogóle znany, a kolega, który się tą postacią zajmuje nadal zbiera materiały (dopiero 20 lat zbiera, więc jego zdaniem to jeszcze za mało na pełny opis postaci).

A teksty z dziennika Lasoty znalazły się w tym tomie wraz z opisaniem Ukrainy Beaplane'a bo tak sobie autorka temat dobrała. Pełny tekst dziennika Lasoty jest dostępny po niemiecku, angielsku i (od 2018) po hiszpańsku. Na temat współpracy tych dwu panów nic nie wiem.

zaloguj się by móc komentować

boson @Magazynier 8 maja 2019 09:58
8 maja 2019 10:38

Podstawy systemu zbudował jego dziad Iwan III, z domieszką bizantyjską ofkors: boson.szkolanawigatorow.pl/izydor-i-jerzy-kastriota-oraz-zoe-i-jej-bracia-czyli-trzeci-rzym

"The character of the government of Moscow changed significantly under Ivan III, taking on a new autocratic form. This was a natural consequence of the hegemony of Moscow over the other Vladimir-Suzdal lands, but also to new imperial pretensions.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @boson 8 maja 2019 09:45
8 maja 2019 10:45

Powiem ci szczerze, że dla mnie są tylko dwie cywilizacje, chrześcijańska i pogańska. Bizantyjska i turańska mogą mieć swoje specjalizacje, ale w sumie to jedna wściekła hiena, powiedzmy jedno stado.

zaloguj się by móc komentować



OdysSynLaertesa @Magazynier
8 maja 2019 12:07

A człowiek ma tylko jedną głowę! 

Nie, to nie aluzja do mnogości cywilizacji i produkowanych na ten temat filozofii... To "przez" Pana, gospodarza i betacool a, że w tak niedużym odstępie gruchneliście swoje notki.

Ukłony

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Magazynier 8 maja 2019 10:46
8 maja 2019 12:30

Może tak:  nie ma wielości cywilizacji, nie ma nawet dwu. 

Jest cywilizacja i antycywilizacja.

Czarne i Białe. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @OdysSynLaertesa 8 maja 2019 12:07
8 maja 2019 12:52

Duch tchnie jak wiemy kedy chce. I jak dmuchnie  to starczy dla całej roty. To jedna sprawa. Druga jak najbardziej związana z pierwszą to zagadnienie i pytanie postawione przez Gospodarza. Skąd Iwan G miał budżet. Nie twierdzę że to jest odpowiedź wystarczającą. Przecież i Ferdynand mógł mu posmarować co nieco. Iwan nie odmówił i grzecznie się skłonił. Ale co innego mu się spodobało, własny rabunek a potem handel z lepszymi handlowcami niż bankier Ferdynanda o lepszej ofercie. Z Ferdynandem jeszcze dodatkowo o Inflanty się poklocil.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Maryla-Sztajer 8 maja 2019 12:30
8 maja 2019 12:58

Antycywilizacja chyba jednak raczej tez cywilizacja. Organizuje przynajmniej staly wikt dla większości ludzikow. Zdaje mi się że cywilizacja to pojęcie neutralne. Ale można się kłócić. Do czego zachęcam.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Magazynier 8 maja 2019 12:58
8 maja 2019 15:09

Nie...nie będę się kłócić ale pokażę pewien aspekt. Z tym że aby porządnie napisać muszę usiąść spokojnie choć na godzinę.  W tej chwili nie mogę. To będzie osobną notka dla Pana. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Maryla-Sztajer 8 maja 2019 15:09
8 maja 2019 15:42

Ninejszym zamawiam. Proszę określić honorarium.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Magazynier 8 maja 2019 15:42
8 maja 2019 16:04

Honorarium obawiam się  będzie i to trochę uciążliwe. Albowiem notka choć jak sądzę krótka...zawierać będzie link do pewnego tekstu,  który chciałabym aby Pan przeczytał cały. A nie tylko fragment do którego się odniosę. 

Czyli zapłata w czymś w Pana deficytowym. Trzeba poświęcić choć z 30 minut...

Ale notka będzie...niezależnie od zapłaty. 

Na razie jadę do miasta. Jak wrócę i coś nie wypadnie.......

.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Maryla-Sztajer 8 maja 2019 16:04
8 maja 2019 16:57

Ok. Sądzę że będę mógł przeczytać w sobotę wieczorem. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @boson 8 maja 2019 10:38
8 maja 2019 17:01

Notka jest jeszcze lepsza i dobrze ją pamiętam wraz z tą drugą o Izydorze i faktycznej schizmie 1452 roku. To były bardzo ważne dla mnie notki. Daj tu proszę również linka do tej drugiej. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier
8 maja 2019 17:46

Genialna notka, bardzo dziękuję. Już zaplusowałem.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Stalagmit 8 maja 2019 17:46
8 maja 2019 18:57

Dzięki. A niby tak łatwo spłynęła z moich różano-liliowych palców. Niby, bo najpierw Gabriel postawił zagadnienie, potem pan je uszczegółowił, potem napisałem ze dwa artykuły, a potem Gabriel jeszcze bardziej uszczegółowił pytanie zasadnicze. Się pracuje.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Magazynier
8 maja 2019 19:02

No, Magazynierze, a przedstawiają nam rzecz tak, jakby Konstantynopol był tak przegniły, że musiał upaść, a unie lyońska i florencka (zawarta nie tylko z wiernymi greckim i ruskim, ale także z wiernymi jakobickimi i ormiańskimi) też musiały upaść, bo były niekorzystne dla obu stron. Pojawia się pytanie, czy władcy zachodnioeuropejscy ze świętym cesarzem rzymskim i królem Anglii na czele zapłacili sułtanowi tureckiemu górę złota, byleby ten zdobył Konstantynopol.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @krzysztof-laskowski 8 maja 2019 19:02
8 maja 2019 20:15

Niestety nie zgłębiałem tego zagadnienia. Chociaż jest warte kilku nieprzespanych nocy. Ale czy nie mogłoby być na odwrót? Czy sułtan nie posmarował za misję Platrisa? Nie opłacało mu się zdobycie Bizancjum? Prawda że to już był strzępek dawnego bogactwa. Ale jednak stał na drodze ku Bałkanom i Peloponezowi.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Magazynier 8 maja 2019 18:57
8 maja 2019 20:53

Każdy ma coś dla siebie - widzę wątek Konstytucji - bardzo ważny - i brawurowa teza, iż Konstytucja w gruncie rzeczy nie jest potrzebna - a wręcz szkodliwa (każda, a nie jakaś konkretna). 

Można stwierdzić (jest to pogląd bardzo mi bliski) iż konstytucja jest separatorem pomiędzy doktryną Kościoła, Pismem Św., który ma za zadanie rozdzielić system prawny od naturalnego, boskiego porządku.

Nie łączyć - a właśnie rodzielić, odseparować, rozerwać - taki jest cel jej istnienia. Student prawa bez zająknięcia odpowie, że źródłem prawa jest Konstytucja. Pytany o to, skąd czerpie Konstytucja, co jest z kolei jej źródłem - tu zaczyna się chrząkanie i dywagacje o sporze - bo jedni wierzą, inni nie, coś o kulturze - i mamy, to co mamy - relatywność i możliwość podkładania pod akt zasadniczy treści dowolnie wybranych - a mniej lub bardziej ukrytych - bo niby konstytucja sama z siebie samoistnie wie, jak jest dobrze. A niby skąd to wie?

System prawny - prawo jest więc ideologią (a nie nauką) - z podstawą jawną, gdy odwołuje sie do doktryny Kościoła - niejawną, gdy udaje, że odwołuje się do czegoś rzekomo wzniosłego, ale niedookreślonego np. "humanizm".

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Wolfram 8 maja 2019 20:53
8 maja 2019 23:34

Nieźle, cłakiem nieźle ... Buzię rozdziawiłem mimo woli. 

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Wolfram 8 maja 2019 20:53
8 maja 2019 23:43

System prawny - prawo jest więc ideologią (a nie nauką) - z podstawą jawną, gdy odwołuje sie do doktryny Kościoła - niejawną, gdy udaje, że odwołuje się do czegoś rzekomo wzniosłego, ale niedookreślonego np. "humanizm".

A czy doktryna, prawo Kościoła było/jest jakoś zdefiniowane? Sformalizowane, ujęte w jakieś ramy prawne? Niedawno w kometarzach obok ktoś napisał że zasadniczo nie.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @smieciu 8 maja 2019 23:43
9 maja 2019 10:47

Jest prawo kanoniczne kościelne. Nadto są traktaty filozoficzne na temat prawa, np. kwestie 90-97 w Summa teologica I-II św. Tomasza z Akwinu. Doktorem praw obojga (świeckiego i kościelnego) był św. Karol Boromeusz, był praktykiem raczej niż teoretykiem, wstąpił do Jezuitów. św. Robert Ballarmin, też jezuita: O głównym obowiązku papieża (łac. Tractatus de potestate Summi Pontificis in rebus temporalibus) (1610) rozprawka, w której wyliczył 7 nadużyć, których nie powinni dokonywać. Współczesny teoretyk prawa to Ks. Tadeusz Guz, jedgo wykład na temat prawa boskiego i stanowionego z Prudnika 01.2018, 3 części w plikach audio pod zdjęciami: http://eprudnik.pl/luter-przerazil-a-ks-prof-dr-tadeusz-guz-oczarowal-relacja-po-spotkaniu-18-01-2018-w-kinie-diana-w-prudniku/.  

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Wolfram 8 maja 2019 20:53
9 maja 2019 10:50

Czyli jednak z Konstytucją zawsze są związane doktryny konkurujące z kościelną. Studenci prawa zaś są zawsze rozerwani między lex divina a lex imperiorum.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @smieciu 8 maja 2019 23:43
9 maja 2019 10:55

O ile pamiętam Ks. Guz w Prudniku nie kwestionuje konstytucji. Wskazuje tylko na konieczność zapisu obrony ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Nie kwestionuje bo mu to pewnie nie zaświtało, a nawet jakby to by się ugryzł w język, ale contra constitutia jest logiczną konsekwencją jego konfliktu między katolickim opisem prawa boskiego i naturalnego (naturalne jest odzwierciedleniem boskiego) a ideologiami u podstaw "partyjnych" systemów prawnych (głównie pozytywizm i marksizm) .

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 9 maja 2019 10:55
9 maja 2019 10:56

konsekwencję tego konfliktu

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Wolfram 8 maja 2019 20:53
9 maja 2019 12:47

Podobno chodzi o umowę społeczną :) 

zaloguj się by móc komentować


Magazynier @Wolfram 8 maja 2019 20:53
9 maja 2019 20:53

A jeszcze takie pytanie: obyczaj i konstytucja, jak to się ma jedno do drugiego? Prawo stanowione według zasady rzymskiej przychodzi dopiero po utartym obyczaju. Konstytucja może go najwyżej zatwierdzić. Wiadomo jednak że diabelstwo zawsze się schowa w szczegółach. Ale konstytucja amerykańska w zasadzie chyba ustanawiała dopiero obyczaje. Nasza niby spisywała obyczaje staropolskie. Dodając co nieco. Teraz zaś obyczaj jest bardzo nieobyczajny. Nie ma co spisywać. Konstytucja i burze dziejowe wymazały obyczaj. Czyli lepiej teraz konstytucji nie ruszać. Zamiast tego tworzyć obyczaj. Dopiero jak się utrzęsie, można konstytucje do śmietnika. 

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Magazynier 9 maja 2019 20:53
10 maja 2019 20:08

Obawiam się, że sprawy zaszły tak daleko, że konstytucji nie da się usunąć - można ją co najwyżej marginalizować. Skoro w konstytucji można coś zapisać - czy zmienić - co faktycznie nie jest konsekwencją prawa zwyczajowego, a wolą aktualnej wększości parlamentarnej - to jest to dokument niebezpieczny. 

Zwracam uwagę na okoliczności powstawania konstytucji (w liczbie mnogiej, nie tylko polskiej) - moim zdaniem jest to (są) produkt oświeceniowy po- czy post oświeceniowy, a często rewolucyjny (w złym sensie). Nieco mylące jest, iż teksty zawierają Invocatio Dei, czy ustanawiają religię panującą - to jest tylko trybut dla zastanego stanu - na tej samej zasadzie, na jakiej Piotr Jaroszewicz chadzał w procesji Bożego Ciała. Siła Kościoła i wiary jest taka, że nawet władza komunistyczna nie była w stanie wyrugować czynnika religijnego całkowicie i od razu - nie w Polsce.

Nasza polska konstytucja - ma te wady - iż faktycznie obywatele nie mają wpływu na jej treść - podobnie, jak na wnoszenie skargi na niekonstytucyjność prawa - to jest narzędzie dla polityków, którym okładają sie jak pałką po głowach. To jest ich zabawka - my możemy się mniej lub bardziej aktywnie przyglądać - i ponosić konsekwencje.

Temat trudny (nie znaczy, że nie należy sie nim zajmować) - ale pamiętaj, że żyjemy w rzeczywistości, w której nie daje się wyrugować obowiązku meldunkowego, bo jest tak wpleciony w system prawny - a my tu o ustawie zasadniczej.

To, co jest podstawową wadą Konstytucji - to nadanie państwu, bytowi abstrakcyjnemu i bezosobowemu cech boskich - nieomylności i nadrzędności, wszechwładztwa. Skoro Bóg istnieje, a istnieje - zaś prawo twierdzi, iż może jest On motywacją działania i źródłem przekonań - ale nie jest źrółem prawa - to państwo przywłaszcza sobie tę boskość. To jest doskonale widoczne w doktrynie prawa - np. w odnoszeniu się do zagadnienia prawomocności wyroków - uznaje się, że państwo poprzez swoich reprezentantów jest nieomylne, bardziej, niż Ojciec Święty - równe Bogu. Co więcej - stawiające się nawet ponad Bogiem - skoro państwo twierdzi, że może On i jest - ale nie jest to obiektem jego zainteresowań - co najwyżej chroni czy szanuje prawa wierzących, czy też daje im jakieś przywileje - w rodzaju możliwości zawierania małżeństw.

Oczywiście gorzej by było, gdyby reprezentanci państwa zaczęli powoływać się na posiadanie legitymacji wprost od Najwyższego - będąc wyzbyci Bojaźni Bożej. Lepszym w mojej ocenie wariantem byłoby wzmocnienie pozycji obywatela, a osłabienie pozycji reprezentantów państwa. Hierarchia musi być - niemniej, kiedy przeradza się w samowolę i brak kontroli bytów z wyjątkowymi, ponadnormatywnymi uprawnieniami - to jest źle.

Obraz całości zaciemnia nieco wględny dobrobyt ekonomiczny oraz fakt, iż nie jest jak np. w Meksyku. To, że bandytyzm nie jest powszechnością nie wynika moim zdaniem z jakichś szczególnych walorów obywateli - a z ich wykastrowania (nie są wojownikami, a kombinatorami). Opór wierzących i uznających się za grzesznych jest na tyle silny, że władza (każda) musi się z nim póki co liczyć - niemniej siły cemności bardzo pracują, by to zmienić.

Można zacząć od pozbawienia nimbu boskości sędziów - poprzez wyeliminowanie bredni, iż sędzia, czy prawnik z cerytikatem (w ogólności) to byt lepszej jakości - słynna nieskazitelność charakteru - o której już pisze się w pracach, iż jest to pewne pojęcie abstrakcyjne, stan pożądany - ale nie rzeczywisty. Człowiek jest bytem grzesznym - i poprzez zastosowanie procedur (np. wieloinstancyjność) nie czyni się go mniej grzesznym - czy wręcz nieomylnym. Temat aż prosi się o pogłębiony wykład teologiczny. 

Nie mam prostej recepty, jak to zmienić - trzeba robić, to co proponuje SN - ukazywać mechanizmy, inspiracje i motywacje władzy, źródła agresji (zewnętrznej i wewnętrznej) i jej narzędzia - bo to, póki co można.

Napisałeś piękny tekst - a ja tu o takich brzydkich sprawach - ale chyba trzeba - skoro tą Konstytucją różne szumowiny wycierają sobie ociekające tluszczem i samozadowoleniem gęby - a to nic takiego, nic szczególnie wartościowego.

Np.

Rozdział III
ŹRÓDŁA PRAWA

Art. 87.

(...)

2. Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są na obszarze działania organów, które je ustanowiły, akty prawa miejscowego.

Art. 94.

Organy samorządu terytorialnego oraz terenowe organy administracji rządowej, na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie, ustanawiają akty prawa miejscowego obowiązujące na obszarze działania tych organów. Zasady i tryb wydawania aktów prawa miejscowego określa ustawa.

Na podstawie powyższych zapisów (plus kilka innych) np. budowa domu na własnej ziemi uzależniona jest od fanaberii lokalnej władzy - czyli Konstytucja limituje podstawowe prawo - posiadanie schronienia - wymagając od obywateli czynienia coraz większej liczby zabiegów, rozciągniętych w czasie na lata - chyba, że chcą mieszkać w mieście. Miasto nie produkuje jednak żywności - ale, jak powiada Dávila -  Miejski asfalt rodzi jedynie demokratów, biurokratów i dziwki. Czy konstytucja, która bez zmiany treści pozwala na zmianę (umniejszenie) praw jest dobra i potrzebna? Wątpię.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Wolfram 10 maja 2019 20:08
10 maja 2019 21:52

Dzięki za obszerną odpowiedź. Ale bandytyzm biurokratyczny niestety stał się powszechnością. O zmianach raczej nie marzę. Raczej o okopaniu się, usprawnieniu.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować