O niepodległości, jej prawdziwości i dzieciach
Jeślli tekst ten podoba się państwu, proszę o kliknięcie "Daj plusa". Kilkalność informuje tylko o tym, że ludzie przeglądają ten tekst. Nie jest oceną jakości. Każdemu tekstowi, który czytam i który podoba mi się, daję plusa. Napisałem w pierwszej wersji, że "14 plusów pod tekstem który otworzyło 834 czytelników, oznacza, że 820 w zasadzie nie przeczytało go." I przez tzw. pytanie retoryczne, które w zasadzie nie jest retoryczne, nawiązałem do czytelnictwa służbowego. @Aember wytłumaczył mi, że niezarejestrowani nie mogą kliknąć plusa. Bardzo przepraszam moich czytelników za te insynuacje. Możliwość, że państwo przeczytali i wam się nie spodobał dany tekst nadal pozostaje. I to jest Ok.
Teraz tekst właściwy.
Wzajemna zależność tych trzech spraw, wymienionych w tytule jest bardziej niż oczywista. Zaś poglądowe ilustracje czym jest niepodległość bez dostatecznego zabezpieczenia znajdujemy we wstrząsających zdjęciach Juliena Bryana, amerykańskiego fotografa, który we wrześniu 1939 przybył do Polski i udokumentował tragedię najsłabszych, najmłodszych Polaków. Należy dodać, że obrazy te są jedynie drobnym odsetkiem koszmarów, które czyste "asyryjskie" typy zafundowały ludziom bezbronnym, w tym dzieciom. Jego najsłynniesze zdjęcie to obraz dziewczynki, Kazi Kostewicz, nad zwłokami swojej starszej siostry po ataku "wspaniałych rycerzy" z luftwaffe, czyli znieprawionych durniów wyznania niemieckiego dosiadających "swych wspaniałych", latających narzędzi zbrodni* (źródło - artykuł Mariusza Nowika "Zbrodnia na kliszy" https://archiwum.tvn24.pl/magazyn-tvn24/250/tvn24.pl/magazyn-tvn24/zbrodnia-na-kliszy-dziewczynka-plakala-ja-i-dwaj-polscy-oficerowie-tez,250,4353.html):

Ośmielam się nadać mu tytuł "Niepodległość niby gwarantowana przez niby sojuszników". I jest to moja nieśmiała aluzja do oczywistego sojuszu rządu KO z organizacją berlińską, do niszczenia polskiego bezpieczeństwa wewnętrznego, do zwalniania z odsiadki poważnych przestępców w trybie przyspieszonym, do zerwania kontraktu z koreańskim producentem czołgów przez rząd KO, jak również do storpedowania CPK i do odsunięcia na ruski miesiąc, w przenośni i dosłownie, budowy polskiej elektrowni atomowej.
Dla porównania zdjęcie amerykańskiej rodziny na pikniku z lat 20. zeszłego wieku, któremu nadaję tytuł "Niepodległość na gwarancji Forda, Standard Oil i Morgan Chase":

Jest to zdjęcie z lat 20. zeszełego stulecia. W 1939 roku Amerykanie wciąż zmagali się z kryzysem i bezrobociem. W latach 1934, 1936 , 1939 i 1940 powracająca susza wyganiała farmerów z Oklahomy z ich włości. Susza niszczyła ich pola a silne wiatry wywiewały wysuszoną ziemię. Okies (mieszkańcy Oklahomy) musieli szukać pracy sezonowej w innych częściach Stanów. Ale tragedia ta dotknęła ledwie kilku procent Amerykanów żyjących z ziemi. Pozostali korzystali z nowej, taniej siły roboczej i świętowali swoje drobne sukcesy w sztuce przetrwania takimi samymi piknikami jak ten z lat 20.
Parę słów o Bryanie.

Wychował się w rodzinie prezbiteriańskiego (kalwińskiego) misjonarza z Pennsylwanii. Po ukończeniu szkoły średniej Wstąpił na ochotnika do Amerykiańskiej Służby Polowej, organizacji podobnej do poźniejszych Peace Corps, rozsyłającej młodych amerykanów po całym w świecie jako wsparcie dla lokalnych społeczności i jako ... źródło informacji. Bryan zgłosił się do służby we Francji. Pracował jako kierowca wojskowego ambulansu. Był ambitnym młodzieńcem. Robił fotografie i spisywał to, co widział. Po wojnie wydał to jako reportaż-rzekę pt. Ambulans 464. Skończyl Wydział Teologiczny (teologii liberalnej, cokolwiek to znaczy) na uniwersytecie Princeton. Został szefem YMCA na Brooklinie. Po sukcesie Ambulansu 464 zajął się podróżami i reportażami z hitlerowskich Niemiec, stalinowskiej Rosji, z Polski, Szwajcarii i Holandii. Z Niemiec przywiózł całe kilometry filmowej taśmy, wykorzystane przez Jacka Glenna do stworzenia pierwszego anty-hitlerowskiego dokumentu pt. Marsz czasu (March of time). Wrócił do Polski we wrześniu 1939. Prócz zdjęć nagrał film dokumentalny zatytułowany Oblężenie (Siege) przedstawiający życie w walczącej Warszawie. Widzimy tam samego Bryana komentującego te wydarzenia. Film jest dostępny w wikipedii: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/transcoded/c/c6/Julien_Bryan_-_Siege.ogv/Julien_Bryan_-_Siege.ogv.360p.webm
Przez Polske Radio Bryan nadawał apele do Prezydenta Roosvelta o interwencje w sprawie niemieckich aktów ludobójstwa dokonywanych na cywili. Według własnej realcji, streszczonej przez anglojęzyczną wiki: "opuścił Warszawę 21 września, po tym jak Niemcy ogłosili zawieszenie broni, aby umożliwić obywatelom krajów neutralnych opuszczenie miasta pociągiem przez Prusy Wschodnie. W Królewcu, obawiając się konfiskaty swojego materiału, postanowił przemycić już wywołane filmy. Udało mu się ukryć część z nich w pamiątkowych pojemnikach na maski gazowe, które zebrał współpasażer ze Stanów Zjednoczonych, a według jednej z relacji część taśm filmowych owinął wokół swojego torsu."
Jest rzeczą niemożliwą by Gestapo i niemiecki wywiad nie były świadome dokonań Bryana. Zarówno na ich własnym podwórku jak i w Polsce. A jednak Bryan uszedł cało. Co się przyczyniło do tego? Np. proniemieckie nastroje w USA. Nieśmiałe poparcie dla Hitlera niektórych luminaży i kredytodawców amerykańskich. Tradycja współpracy amerykańskiej elity i amerykańskich inżenierów społecznych z niemieckimi aspirantami do elitarności w dziedzinie eugeniki. Podkreślam że od 19. wieku to amerykańscy i brytyjscy eksperci byli nauczycielami niemieckich pseudonaukowców zajmujących się tzw. czystością rasową. Inne czynniki to niemiecka dyplomacja globalna i obecność niemieckiej diaspory za wielką wodą, czyli w pewnym senise obecność niemieckich "zakładników" w Stanach.
Bryan wrócił do Polski w 1946 i ponownie w 1958, kiedy to spotkał się po raz drugi z Kazią, wtedy już zamężną. Zmarł w 1975 śmiercią naturalną.
Polska również miała wybitnych fotografów wojennych. Jan Ryś, pochodzący z Limanowej, fotograf oblężonej Warszawy, zmarły w 1941 r. w niewyjaśnionych okolicznościach. Niestety jego fotografii wojennych nie mogę znaleźć w sieci. Za to wikipedia podaje następującą informację na temat jego śmierci: "Wedle przekazów rodzinnych Jan Ryś został aresztowany przez Gestapo, przesłuchiwany i zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach 18 czerwca 1941. Dzień później w „Nowym Kurierze Warszawskim” pojawiła się notatka: W jednym z hoteli przy ulicy Chmielnej popełnił samobójstwo 52-letni Jan Ryś, fotograf. Powodem samobójstwa był rozstrój nerwowy. Wezwany lekarz Pogotowia 2-22-22 stwierdził śmierć wskutek otrucia się mieszanką chemikaliów fotograficznych".
Tadeusz Szumański, Wilniuk, miał więcej szczęścia. Walczył w kampanii wrześniowej. Przedostał się do Francji. "W 1942 został fotoreporterem 2 Warszawskiej Brygady Pancernej 2 Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa, gdzie pełnił jednocześnie obowiązki podoficera kulturalnego (kolportaż czasopism, organizacja seansów filmowych, przedstawień teatralnych). Jest autorem fotografii dokumentujących działania wojenne między innymi w Egipcie, Libii, pod Monte Cassino. Za udział w walkach o Anconę oraz Bolonię został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych". Wrócił do Polski w 1947 roku. Zmarł w 1986. Jest niemożliwym by ubecja dała mu spokój. Ale jednak jego gwarancją była galeria zdjęć z Monte Cassino.
Sylwester Braun żył długo i burzliwie. Był fotoreporterem AK, dokładniej Polowym Sprawozdawcą Wojskowym. Zachowało się około 1540 jego fotografii z Powstania Warszawskiego a także fotografii Berty Weiseberger, jego współpracowniczki. Słynne zdjęcie hotelu Prudential zniszczonego przez 2-tonowy niemiecki pocisk jest jego autorstwa: 
Po wojnie uciekł do Szwecji. Potem przeniósł się do Stanów. Zmarł w Warszawie w 1996 roku. Ani Braun ani Szumański nie piastowali żadnych honorowych urzędów tak jak Bryan, nie nauczali w żadnych wyższych szkołach dziennikarskich ani artystycznych, nie byli eksponowani ani honorowani jako humaniści z apartem w dłoni, ani jako obrońcy cywilizacji i kultury. Byli "najbardziej prywatnymi" dokumentalistami wielkich, historycznych dramatów, "najbardziej prywatnymi", historiografami-fotografami na całym ziemskim globie. O Rysiu już nie mówiąc.
Streszczenie biografii Bryana zatytułowałbym "Życiorys dokumentalisty z niepodległego państwa na tytanowych gwarancjach globalnych". Tytuł biogramu każdego z trzech polskich fotoreporterów państwo sami mogą sformułować. Może zrobimi jakiś konkurs na ten tytuł? Nagrodą będzie moja książka. Niestety na inny temat.
Tak mi się zdaje, że karą czyścową, oby nie piekielną, wysokich polskich urzędników salwujących się we wrześniu'1939 ucieczką przez Zaleszczyki, było oglądanie i odczuwanie rozpaczy najsłabszych ofiar niemieckiego bandytyzmu, dzieci, które straciły matki, ojców i rodzeństwo, rodziców, którzy stracili dzieci. O losie pośrmiertnym ówczesnych zdeprawowanych Niemców wolę nie myśleć.
Niestety wisi nad nami ponura szansa powtórki tego koszmaru. I nie mam na myśli możliwego najazdu Moskwy na nasze granice. Mam żywą nadzieję, że nie dojdzie do polskiej Buczy. Rzecz jasna to zależy nie tylko od mojej modlitwy i mojej nadziei. Przede wszystkim mam na myśli zainstalowanie w naszych miastach wschodnich i afrykańskich przestępczych organizacji, czyli band przybywających z obszarów wojny wszystkich przeciw wszystkim. Dla tych ludzi zabijanie jest codziennym sposobem komunikacji. Oni już w zasadzie u nas są, łącznie ze swoimi schorniskami dla swoich agentów (tzw. safe houses) w postaci kebabów, niektórych przynajmniej. Ofiarami ich agresji przede wszystkim są najsłabsi, albowiem tak jak Niemcy w 1939, są oni przestępcami, ludźmi, którzy są podświadomie przekonani, iż słabym należy się pogarda i śmierć. Bezbronni są po prostu karmą dla silnych. Znamy pojedyncze przypadki ich agresji rozpoznane przez policję i media. A jednak możemy podejrzewać że jest tych przestępstw więcej. Tych nieropoznanych przez organy ścigania i media, i nieudokumentowanych przez fotoreporterów "światowej sławy". Może to moja nieznajomość tematu, ale nie widzę żadnych reportaży z muzułmańskich gett w zachodnich miastach i z tego, co się tam dzieje. Ani z aktów przemocy na tubylcach.
Dodam jeszcze jedną sprawę: nieustającą wojnę wytoczoną najsłabszym, nienarodzonym, ludobójstwo nienarodzonych z grup społecznych przeznaczonych do likwidacji w białych rękawiczkach, do powolnej, stopniowej, niezauważalnej eksterminacji. Niestety jesteśmy jedną z takich grup. I jest to eksterminacja prowadzona przy nakładzie znacznie mniejszych kosztów niż wojny 20-wiecznych niemieckich "Asyryjczyków" i współczesnych, moskiewskich. Jest obecna w naszym kraju od dawna. W 20-leciu międzywojennym, według danych Instytutu Badań nad Rodziną - cytował go wczoraj Mieczysław Guzewicza w Radiu Maryja - pochłonęła ok. 6 milionów nienarodzonych. Tyle co razem wzięte niemiecka i sowiecka eksterminacja Polaków w czasie II wojny światowej.
Po wojnie do początku wieku 21. pochłonęła 20 milionów dzieci, według tego samego źródła. Jakże wielka jest "chwała" oddanawa tym sposobem władcy piekieł przez ludzi w dużej mierze ochrzczonych! Jakże głęboka głupota i znieprawienie, nie tych ochrzczonych i ogłupionych, czasem przymuszonych do mordu przez zewnątrzną presję, ale tych właściwych wyznawców Molocha, polityków, biznesmenów i lekarzy propagujących i praktykujących mordy na nienarodzonych! Jakże wielka ich niepewność swojej racji, skoro w "kolebce" europejskiej demokracji w Wielkiej Brytanii nie wolno, sub poena wyroku więzienia, nie wolno modlić się w promieniu 150 metrów od kliniki aborcyjnej. Nawet po cichu.
Poparcie dla dzieciobójstwa ze strony koalicji rządzącej, tak jak zaprzepaszczenie inwestycji poprzedniego rządu, to oczywiste unieważnienie niepodległości naszego państwa. Naród który zabija swoje dzieci jest narodem bez przyszłości. Spełnia bowiem wolę i plany ludobójców, niszczących go, tych z przeszłości i teraźniejszych.
Dużą satysfakcję przynoszą nam i mnie dosłowne wskazania ciosów w nasze bezpieczeństwo i niepodległość wyrażone przez Karola Nawrockiego w Święto Niepodległości. I te dotyczące prawa do życia nienarodzonych wygłoszone przy innych okazjach. Dużą satysfakcję daję kokretne posunięcia PKN mówiące "nie" piątej rozbiorowej kolumnie. Wielotysięczny Marsz Niepodległości pogłębia moją wiarę w Polaków. Zastanawiam się tylko w jaki sposób ich nadzieja przełożona zostanie na energię organizacyjną. Oraz czy dzisiejsza opozycja ten kapitał skonsumuje i w jaki sposób. Czy wyjdzie poza techniki "podlewania" słupków popularności? I czy przemówi on do dzisiejszego "narodu politycznego"? Niestety jak dotąd pozycja i pieniądze głośniej do niego przemawiają. Niestety satysfakcja to za mało. Zastanawiam się nad możliwością konkretów. Zastanawiam się nad dalszym biegiem kariery naszego Prezydenta.

Inna fotografia Juliena Bryana z niszczonej przez Niemców, oblężonej Warszawy.
------------------------------
* Wikipedia anglojęzyczna podaje fragemnt jego wspomnień dotyczących tragedii małej Kazi Miki: "Kiedy przejeżdżaliśmy obok małego pola na skraju miasta, spóźniliśmy się zaledwie o kilka minut, by być świadkami tragicznego wydarzenia — najbardziej niewiarygodnego ze wszystkich. Siedem kobiet kopało ziemniaki na polu. W ich dzielnicy nie było mąki, a one desperacko potrzebowały jedzenia. Nagle znikąd pojawiły się dwa niemieckie samoloty i zrzuciły dwie bomby zaledwie dwieście jardów dalej — na mały dom. Dwie kobiety znajdujące się w środku zginęły. Kobiety na polu padły na ziemię, mając nadzieję, że pozostaną niezauważone. Gdy bombowce odleciały, wróciły do pracy. Musiały zdobyć jedzenie. Ale niemieccy piloci nie byli zadowoleni ze swojego dzieła. Po kilku minutach powrócili i zniżyli lot na wysokość około dwustu stóp, tym razem ostrzeliwując pole z karabinów maszynowych. Dwie z siedmiu kobiet zostały zabite. Pozostałym pięciu udało się w jakiś sposób uciec. Kiedy fotografowałem ciała, podbiegła mała, dziesięcioletnia dziewczynka i stanęła jak sparaliżowana przy jednej z zabitych. Kobieta była jej starszą siostrą. Dziecko nigdy wcześniej nie widziało śmierci i nie mogło zrozumieć, dlaczego siostra nie odpowiada na jej słowa... Dziewczynka spojrzała na nas zdezorientowana. Objąłem ją ramieniem i przytuliłem mocno, próbując ją pocieszyć. Płakała. Płakałem i ja — oraz dwaj polscy oficerowie, którzy byli ze mną."
----------------------------
Ps. Niestety stabilizacji nie osiągnąłem. Problemy są nadal. Zrzutka nadal jest otwarta: https://zrzutka.pl/s8s8n9
tagi: marsz niepodległości kampania wrześniowa dzieciobójstwo niepodległość tymczasowa niepodległość trwała oblężenie warszawy fotografie juliena bryana jan ryś tadeusz szumański sylwester braun unieważnianie niepodległości przez rząd ko dzieci nienarodzone nielegalni imigranci organizacje przestępcze wschodnie i afrykańskie asyria moskiewska asyria niemiecka
|
|
Magazynier |
| 13 listopada 2025 18:24 |
Komentarze:
|
Adriano @Magazynier |
| 13 listopada 2025 18:46 |
Plus bez dwóch zdań.I jeszcze cytat,chyba nie lubianego tu Churchila ,ale jakże trafny "Niemcy powinno się bombardować co 50 lat, profilaktycznie, bez podania przyczyny"
|
|
Magazynier @Magazynier |
| 13 listopada 2025 19:01 |
Bardzo dziękuję. Wystarczy jednak po prostu dokonać rozbioru Niemiec. Przywrócić dawne królestwa i księstaw.
Zaś Churchil należy do organizacji która z jednej strony ogranicza Berlin z drugiej strony inwestuje w niego. U Piotera napisałem: "Apetyt Moskwy na Polskę to angielski patent. Tym sposobem Rzesza będzie miała co robić do końca świata, Moskwa nigdy się nie wydobędzie z niewolnictwa, a Lechici będą oddawali swoje dzieci handlarzom żywym towarem, to znaczy chciałem powiedzieć tanią siłą roboczą, myśląc że wykupują dla swoich latorośli los na $100 000 000. Jednocześnie trzeba dyskretnie futrować i Moskwę i Berlin."
|
zkr @Adriano 13 listopada 2025 18:46 |
| 13 listopada 2025 19:46 |
Dodalbym jeszcze to (ustawilem juz na 2:10):
https://youtu.be/8MEv_54n6mI?t=130
|
zkr @Magazynier |
| 13 listopada 2025 20:18 |
> Nieśmiałe poparcie dla Hitlera niektórych luminaży i kredytodawców amerykańskich.
Potrafilo byc bardzo smiale. Wezmy dla przykladu ITT:
German subsidiaries in the Nazi period
Najlepsze jest to:
"In the 1960s, ITT Corporation won $27 million in compensation for damage inflicted on its share of the Focke-Wulf plant by Allied bombing during World War II.[10]"
|
Szczodrocha33 @Magazynier 13 listopada 2025 19:01 |
| 13 listopada 2025 20:18 |
"Zaś Churchil należy do organizacji która z jednej strony ogranicza Berlin z drugiej strony inwestuje w niego."
Przypomniało mi się co nie tak dawno pisał Stanisław Michalkiewicz o Churchilu, w jednym ze swoich felietonów.
Gdy podczas wojny jeden z oficerów z otoczenia Churchila zwrócił mu uwagę że wspieranie Tito wpędzi Jugosławię w sferę
wpływów komunistycznych, ten się roześmiał i odparł:
"ależ panie majorze, przecież my tam mieszkać nie będziemy..."
|
|
Magazynier @zkr 13 listopada 2025 19:46 |
| 13 listopada 2025 20:25 |
God safe the Queen and City of London!
|
|
Magazynier @zkr 13 listopada 2025 20:18 |
| 13 listopada 2025 20:29 |
Ale numer! Planu Marszalla było im mało. Walka z bezrobociem jednym słowem
|
|
Magazynier @Szczodrocha33 13 listopada 2025 20:18 |
| 13 listopada 2025 20:31 |
I gdzie się uchowała ta poczciwina? Mam na myśli tego majora. Chyba w Nowej Zelandii.
|
Szczodrocha33 @Magazynier 13 listopada 2025 20:31 |
| 13 listopada 2025 20:39 |
"I gdzie się uchowała ta poczciwina? Mam na myśli tego majora. Chyba w Nowej Zelandii."
Nie jestem pewien.
Zapytał, no to stary gangus mu odpowiedział.
|
Szczodrocha33 @Magazynier 13 listopada 2025 20:29 |
| 13 listopada 2025 20:42 |
"Ale numer! Planu Marszalla było im mało. Walka z bezrobociem jednym słowem"
Na tym właśnie polega polityka, panie Wacławie.
Rozdajemy karty, wykonujemy ruchy, a przeciwnik płaci.
A u nas po staremu.
Groby, znicze, wieńce, obchody.
Trochę za mało.
|
zkr @Magazynier |
| 13 listopada 2025 20:45 |
Tak w temacie kto z kim trzyma albo przeciw komu gra to jest zlozona sprawa.
Przypomnial mi sie:
War Plan Red – Wikipedia, wolna encyklopedia
"War Plan Red – strategiczne plany Stanów Zjednoczonych do hipotetycznej wojny z Wielką Brytanią („czerwone” siły). Jedne z planów wojennych USA oznaczonych kolorami.
Obejmowały w głównej mierze strategię działań sił USA przeciwko wojskom brytyjskim w stanowiącej dominium brytyjskie Kanadzie (planowano zakrojoną na wielką skalę inwazję na Kanadę) oraz działania morskie przeciwko Wielkiej Brytanii na Atlantyku.
Wedle planów pierwsze amerykańskie uderzenie (przeprowadzone w możliwie jak najkrótszym czasie od momentu rozpoczęcia wojny) miało doprowadzić do zajęcia kanadyjskiego portowego miasta Halifax w Nowej Szkocji, co miało znacząco utrudnić Brytyjczykom transport morski pomiędzy Wielką Brytanią a Kanadą.
Plany opracowane zostały przez Armię Stanów Zjednoczonych w latach 20., zaaprobowane w maju 1930 r. przez sekretarza wojny Stanów Zjednoczonych i sekretarza marynarki, uaktualnione w latach 1934–35. Wycofane w 1939 r. z powodu wybuchu II wojny światowej i odtajnione w roku 1974."
Polecam tez "See also" w angielskiej wersji artykulu.
|
|
Magazynier @Szczodrocha33 13 listopada 2025 20:42 |
| 13 listopada 2025 21:02 |
Oczywiście że za mało. Ale Nawrocki utrzymał przejście przez bramkę Białego Domu. To jest sukces strategiczny.
|
|
Magazynier @Szczodrocha33 13 listopada 2025 20:42 |
| 13 listopada 2025 21:02 |
Oczywiście że za mało. Ale Nawrocki utrzymał przejście przez bramkę Białego Domu. To jest sukces strategiczny.
|
Szczodrocha33 @zkr 13 listopada 2025 20:45 |
| 13 listopada 2025 21:02 |
Wszystko się zmienia, tylko polityka się nie zmienia.
Franco, gdy w już zupełnie innych realiach rozmawiał z Hitlerem w pażdzierniku 1940 roku, który go namawiał do przyłączenia się Hiszpanii do wojny,
zauważył między innymi, że nawet gdyby Niemcy zajęli Wielką Brytanię, to Anglicy przenieśliby rząd do Kanady, skąd nadal mogliby prowadzić wojnę, tym
bardziej że byli już w sojuszu z Rooseveltem.
Hitler miał go kusić zajęciem Gibraltaru i przekazaniem go Hiszpanii, ale Franco był mądrzejszy, on znał realia i myślał planował z wyprzedzeniem na
20 lat spokojnie, miał w dupie Gibraltar i gruszki na wierzbie obiecywane przez Adolfa.
|
|
Magazynier @zkr 13 listopada 2025 20:45 |
| 13 listopada 2025 21:05 |
"Sparafrazowane" w 2020 w postaci projektu strategicznego zajęcia Grenlandii.
|
Szczodrocha33 @Magazynier 13 listopada 2025 21:02 |
| 13 listopada 2025 21:08 |
"Oczywiście że za mało. Ale Nawrocki utrzymał przejście przez bramkę Białego Domu. To jest sukces strategiczny."
Brawo ten pan.
Szuja boy.
Tak trzymać, jak najwięcej szuj, z tym że takich które by myślały o kraju, a nie o całowaniu w dupę innych.
Szuje się dzielą.
Jak mawiał nasz Pan, Jezus Chrystus, "bądżcie łagodni jak gołębie i przebiegli jak węże"
Bo wąż to też swojego rodzaju szuja.
|
|
Magazynier @Szczodrocha33 13 listopada 2025 21:08 |
| 13 listopada 2025 21:12 |
Pożądanie całowania w dupę obojętnie jakiej płci to jakieś nierozpoznana do tej pory poważna psychopatologia. Mówiąc ludzkim językiem jakieś zboczenie.
Ale słowo szuja kojarzyłem tylko z pejoratywnym znaczeniem. Szuja = łajdak.
|
|
KOSSOBOR @Magazynier 13 listopada 2025 21:12 |
| 13 listopada 2025 21:59 |
Oczywiście, że "szuja" to podstępny łajdak.
W Polszcze mówi się na takie numery: "kozacki numer". I to pasuje do Nawrota :)
|
|
KOSSOBOR @Magazynier |
| 13 listopada 2025 22:03 |
Polacy maja dziwną łatwość w... "trwonieniu dzieci". Vide: Orlęta Lwowskie, Harcerze Grodna, Dzieciaki walczące w Powstaniu Warszawskim. Dla mnie są to "wewnętrzne zbrodnie".
|
|
OjciecDyrektor @Magazynier |
| 13 listopada 2025 22:36 |
Chcę uspokoić, że Polska nie bedzie walczyć sama z Rosja. Bedzie to koalicja państw skandynawskich, baltyckich i Polska plus Anglia. Nikt nie pozwoli Rosji na dewastację nawet kawałka Polski, tak jak pozwolono na dewastację wschodniej Ukrainy.
Tego angielskiego fotografa znam, tj. slyszalem o nim i ogląds l em jego zdjecia chyba z 10 lat temu, bo wydano książkę-album z jego zdjęciami wtedy.
Generalnie lata 2014-2018 oceniam za najbardziej ciekawe, gdy idzie o wydawane tytuły. Teraz to praktycznie tylko Coryllus wydaje ciekawe tytuły.
Teraz urzędnicy zachecają do zagrania w szachy dla "Niepodległej"....no cement, jak to mawiają podwórkowi lingwiści
|
|
OjciecDyrektor @KOSSOBOR 13 listopada 2025 22:03 |
| 13 listopada 2025 22:40 |
Zgadzam się. Już Coryllus pisal o tym zjawisku. To jak składsnie Molochowi dzieci na ognistym ołtarzu. W Warszawie pełno jest takich patetycznych graffiti z młodocianymi powstańcami. To jest gorsze niż pedofilia, ale dorośli się tym "anyżują", że dzieci giną. Chore łby.
|
|
KOSSOBOR @OjciecDyrektor 13 listopada 2025 22:40 |
| 13 listopada 2025 22:51 |
Ja za to był w te łby strzelała /będąc skądinąd łagodną osobą/.
|
|
OjciecDyrektor @KOSSOBOR 13 listopada 2025 22:51 |
| 13 listopada 2025 22:53 |
Rozumiem i też mnie krew zalewa. Starzy tchórze wypinają pierś z dumy nad trupem dziecka.
|
Szczodrocha33 @OjciecDyrektor 13 listopada 2025 22:36 |
| 14 listopada 2025 03:27 |
"Chcę uspokoić że Polska nie będzie walczyć sama......."
Spokojnie z tymi zapewnieniami, Ojcze.
I z tymi koalicjami.
Kiedyś, gdy byłem mały i naiwny wierzyłem że w życiu pewne jest tylko:
śmierć i płacenie podatków.
Teraz, gdy już jestem mocno starszy, wiem że pewne jest tylko to pierwsze.
|
|
bolek @Magazynier |
| 14 listopada 2025 07:37 |
Plus i słowo wyjaśnienia>>"14 plusów pod tekstem który otworzyło 834 czytelników, oznacza, że 820 w zasadzie nie przeczytało go."
Niestety mechanizm zliczania odsłon, zlicza każde odświeżenie strony i jest, so to say, misleading. Podejrzewam, że komentujący i czytający "nabijają" licznik, gdy sprawdzają czy nie pojawiła się odpowiedź albo nowy komentarz. To tak w temacie "klikalności" ;-)
|
|
Aquilamagna @bolek 14 listopada 2025 07:37 |
| 14 listopada 2025 07:45 |
Nie całkiem każde, bo staramy się mitygować "nabijanie licznika", ale owszem, na tym polega zliczanie odsłon (a nie czytelników).
|
|
bolek @Aquilamagna 14 listopada 2025 07:45 |
| 14 listopada 2025 08:10 |
Ja to wiem, Ty to wiesz, teraz wszyscy to wiedzą :-)
BTW, jeśli ktoś jest ciekawy czy ktoś potencjalnie odpowiedział na komentarz, tudzież pojawił się nowy, polecam "odświeżanie" strony głównej, gdzie widać czy są jakieś nowe komentarze, teksty, itp. Gdy sprawdzamy w ten sposób, mitygujemy nabijanie licznika poszczególnym tekstom ;-)
|
|
Aquilamagna @Magazynier |
| 14 listopada 2025 08:28 |
No i jest nas tu garstka minimalnie aktywnych użytkowników z przywilejem rozdawania plusów. 17 plusów pod tekstem, to jest Liga Mistrzów. :)
|
aember @Magazynier |
| 14 listopada 2025 11:47 |
14 plusów pod tekstem który otworzyło 834 czytelników, oznacza, że 820 w zasadzie nie przeczytało go. Czy zatem kliknęli go tylko z powodów służbowych? Albo przeczytali i im się nie podobał. Ok. Taka interperetacja też jest możliwa.
Jest jeszcze jedna interpretacja, myślę, że najtrafniejsza - wejścia niezarejestrowanych/niezalogowanych są zliczane - ale nie mają oni możliwości dawania plusów... a strzelam, że większość czytelników jednak nie ma tutaj założonego konta.
|
Paris @aember 14 listopada 2025 11:47 |
| 14 listopada 2025 13:05 |
Od poczatku...
... nie daje +`ow pod wpisami na SN !!!
Nie ma to dla mnie znaczenia, bowiem jestem stala czytelniczka,... czytam codziennie 99% wpisow. Lubie czytac WSZYSTKICH Autorow piszacych na SN,... szczegolnie zas Pana Gabriela.
Wlasnie, z lekka, sie niepokoje o stan Jego zdrowia,... bo juz 2 dzien nie ma wpisu.
|
Szczodrocha33 @Paris 14 listopada 2025 13:05 |
| 14 listopada 2025 15:11 |
Tak pani Reniu!
To racja, SN to jest jeden wielki plus, w tej zalewie i tym bełkocie który nas na codzień otacza.
|
|
Magazynier @bolek 14 listopada 2025 07:37 |
| 14 listopada 2025 17:26 |
No właśnie. Ale jeśli zaglądają kilka razy, bo tekst jest dobry, mogliby po prostu postawić plusa.
|
|
Magazynier @Aquilamagna 14 listopada 2025 08:28 |
| 14 listopada 2025 17:28 |
Dziękuję. Ale to może też być "nahalność" autora przypominającego o plusach.
|
|
Magazynier @Szczodrocha33 14 listopada 2025 15:11 |
| 14 listopada 2025 17:31 |
I @Paris
Też się martwię.
Co do plusów, nie zgadzam się. Najczęściej stawiam plusy. Bo samo kliknięcie na prawdę świadczy tylko o ciekawości czytelnika. Otworzy bo fajny tytuł. Przeleci pierwszy akapit. I zmienia tekst. Ale idzie dokończył smażenie koltetów. O tekście zapomina.
|
|
Magazynier @Magazynier |
| 14 listopada 2025 17:31 |
Albo idzie dokończyć smażenie ...
|
|
bolek @Magazynier 14 listopada 2025 17:26 |
| 14 listopada 2025 19:56 |
Mogliby. No ale my tu gadu, gadu, i masz oczko+1 ;-)
Btw, mam nadzieję, że nie masz syndromu Niewolnika, który bardzo przeżywał maly odzew na jego genialne rysunki. Podejrzewam, że odbiorcy byli onieśmieleni geniuszem i nie komentowali, a on się zastanawiał - why???
Keep calm and... ;-)
|
Paris @Magazynier 14 listopada 2025 17:31 |
| 14 listopada 2025 20:34 |
No, ja tak nie robie, Panie Doktorze !!!
Albo czytam i komentuje albo ,,smaze kotlety,,... i wtedy nie komentuje. Dosc czesto-gesto rano czytam, a po poludniu ,,przychodze sobie pogadac,,... to zalezy od nawalu prac domowych i pory roku.
|
|
Yula @Magazynier |
| 14 listopada 2025 21:32 |
Przez to, że przez zdecydowaną większość czasu byłam tu "cichym" czytelnikiem bez konta, to nie mam jeszcze nawyku dawania plusów, bo nie zawsze jestem zalogowana. Ale wszystko czytam od deski do deski wraz z komentarzami :)
|
|
Magazynier @Paris 14 listopada 2025 20:34 |
| 14 listopada 2025 23:33 |
Dla mnie plus jest bardzo ważny. Niestety nie posiadam zdolności właściwej oceny własnych tekstów. Teksty, które najpierw uważam za dobre, po czasie wyglądają mi na gnioty. Dlatego proszę o plus jeśli podoba.
|
|
Magazynier @bolek 14 listopada 2025 19:56 |
| 14 listopada 2025 23:36 |
Tak jak napisałem Paris, nie umiem ocenić własnego tekstu. Zdolność samo-oceny to jest najważniejsza część talentu artystycznego również pisarskiego. Mi tego brak. Dlatego plus są dla mnie ważne.
|
|
Magazynier @Yula 14 listopada 2025 21:32 |
| 14 listopada 2025 23:38 |
Ok. Ale za plusa wielkie dzięki.
Dlaczego to ważne, napisałem w odpowiedzi do Paris.