... oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu. (Mt 4, 1-11)
„Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych».
Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.”
Oto kolejny krok Chrystusa w stronę Golgoty. Dojdzie tam za kilka lat. Teraz, tak jak pierwsi ludzie, staje wobec piekielnego bagna, które chce Go wciągnąć, zatruć swoją zarazą i pożreć. Wizje bł. Katarzyny Emmerich to opowieść dla tych, którzy chcą poznać więcej szczegółów z życia Jezusa. I to właśnie jej narracja, historia, którą ujrzała i zrozumiała w detalach, ukazuje kuszenie Jezusa na pustyni jako wydarzenie bezpośrednio związane z Jego Krzyżem. Nie jest to prawda wiary niezbędna do zbawienia, ale jest to komentarz do zacytowanego tu fragmentu Ewangelii św. Mateusza. Dlaczego z Krzyżem? O tym za chwilę.
Najpierw kilka komentarzy do tekstu św. Mateusza. „ Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię...”. Wtedy, to znaczy po Jego chrzcie nad Jordanem. Szczegóły które podaje Emmerich są warte uwagi. Chrzest Jezusa nie wygląda tak jak pokazują to wszystkie obrazy filmowe. Jezus nie przystępuje do niego przychodząc jakby z tłumu pielgrzymów, czy po prostu z drogi, w trakcie kolejnego dnia nauczania Jana Chrzcicela. Jan Chrzciciel oczekuje go. Długo przygotowuje miejsce przy brzegu Jordanu. Buduje z kamieni zatokę, w której ma zanurzyć się Mesjasz. Ozdabia ją pięcioma większymi kamieniami. Dodaje gałęzie palmy. Jest to zatoka przeznaczona dla Namaszczonego, dla Króla i Oblubieńca. Woda, w której ma on obmyć się po długiej podróży i odpocząć, ma być czysta. Jest to miejsce dla kogoś o niebywałej godności. Resztę znamy z Ewangelii. Narracje św. Mateusza i św. Jana potwierdzają, iż Jan Chrzciela jest świadomy tego, iż Jezus jest Panem, Bogiem-człowiekiem.
„Duch wyprowadził Go na pustynię ...”. Ten, Który Jest, przyjąwszy ludzkie serce i ciało, tak jak człowiek wierzący, poszukujący Boga, wsłuchuje się w myśli, które daje mu Duch w Jego sumieniu. W ciszy odczytuje drogę, którą prowadzi Go Duch. Tak jak każdy wierzący poświęca na to czas. Wiele czasu. To jest wysiłek i praca. Podobnie post. Nadto Duch jest pojęciem analogicznym do pojęcia serca. Zwłaszcza w odniesieniu do Boskiej Trójcy. Jest całkowitym, nieskończonym, wiecznym udzielaniem się Ojca Synowi, Syna Ojcu, jest Sercem Trójcy Świętej. Jest zyciem i tym co najmocniejsze, najdynamiczniejsze i najważniejsze w tzw. życiu, jest Sercem życia zarówno Boga jak i człowieka.
„Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych».” Odparł mu słowem, które dobrze znał. Było bowiem wpisane w Jego ludzką pamięć. Było zaczerpnięte ze słuchania i czytania Świętych Tekstów. Zaś Jego pamięć pokrywała się, była zjednoczona z Odwiecznym Słowem Ojca, którym był On sam, w centrum Swojego Serca/Ducha. Odpowiedział jakby kątem ust, odruchowo bo była to spontaniczna reakcja na ostrze zła Jemu zagrażające. Nie patrzył mu w oczy, jakby ignorował je. Po prostu zło uderzyło i spotkało zaporę w postaci Słowa obecnego w Sercu Jezusa.
Pierwsza pokusa niesie w sobie apostazję pierwszych ludzi: nieposłuszeństwo wobec swojego sumienia i Słowa obecnego w nim.
Druga pokusa to konsekwencja pierwszej. Jeśli Bóg i sumienie przestają być dla człowieka żywą realnością, źródłem życia, potwierdzeniem istnienia i działania, wtedy potrzebna jest widownia i jej uznanie: misja Syna Bożego jako występ cyrkowy budzący podziw prostaczków i wysoko postawionych. Trzecie kuszenie to kolejna konsekwencja pierwszej. Stwórca zostaje wyparty ze świadomości, ale serce wciąż chce dobra. Ale by osiągnąć dobro potrzebna jest moc. Moc dana przez Stwórcę, ale na to potrzebna jest wiara. Albo moc układów, kompromisów i kunktatorstwa, zaś do tego potrzebna jest ułuda własnej wielkości.
Każda z odpowiedzi Jezusa ujawnia Jego Serce. A jest to Serce Władcy, które samo w sobie jest podstawą tego, co jest, oraz tego co stanowi prawo, czyli porządek. Dlatego Jezus nikomu niczego nie musi udowadniać. Sam o Sobie powiedział:„Mądrość usprawiedliwiona jest przez swoje czyny” (Mt 16, 19). Ktoś inny był rzekł: Góra stoi. Każda z odpowiedzi jest jakby rzucona nie wprost w kusiciela, opisanego przez bł. Katarzynę, jako siwy starzec, ale jakby obok niego, jakby na wiatr, który i tak mu odpowiedź zaniesie. „Siwy starzec”, jakoby uczony anachoreta, „mędrzec” w końcu ucieka z krzykiem przerażenia z góry kuszenia. Zostaje strącony. Poznaje bowiem rękę Wszechmocnego działającą w tej walce. Nie wie czy Jezus jest Wszechmocnym. Ale wie, że Najwyższy jest tu i wygania go swoim Słowem. Nie zostawia dla niego ani skrawka przestrzeni.
Wówczas przybywają aniołowie. Zadziwiające jest to, co zobaczyła Emmerich. Po zwycięskiej walce Jezus winien być godnie nagrodzony. Aniołowie winni usługiwać mu jako Księciu Niezłomnemu. Lecz aniołowie przynoszą Mu Krzyż. Ogromny Krzyż identyczny z tym, na którym zawiśnie. Oto nagroda dla Jezusa, prawdziwego człowieka. Zachowuje się jednak tak, jakby tego oczekiwał. Jednocześnie to, czego spodziewa się, jest dla niego niebotycznym trudem. Jezus jest w pełni człowiekiem. Uczy się posłuszeństwa przez cierpienie, które na niego spada. Albowiem owo posługiwanie i nagroda niosą Mu ból. Jezus człowiek chce uczyć się przyjmowania bólu.
”Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (Hbr 5, 7-8). Przyjęcie cierpienia jest sprzeczne z naszą naturą. Dlatego Jezus w ten sposób oswaja Swoje ludzkie serce z cierpienia, które przekracza wszelkie wyobrażenia, które czeka na niego u kresu Jego drogi.
Krzyż, króry pokazują mu aniołowie, jest niebywały. Zbudowany jest ze skrzynek, na wiekach których napisane są nazwy poszczególnych grzechów. Jezus wyjmuje te skrzynki jedną po drugiej i otwiera każdą. Nad każdą płacze ...
tagi: krzyż chrzest nad jordanem jezu kuszenie na pustyni kusiciel
|
|
Magazynier |
| 7 marca 2026 17:13 |