-

Magazynier : Sprawy zaściankowe, stare i nowe. Małżonek, nauczyciel akademicki.

Pętla czasu czyli Aleksandra Dulkiewicz na spotkaniu w Teatrze Narodowym twórców kultury z Janem Pawłem II - 08. 06. 2019

Rzecz jasna wraz z Wojciechem Smarzowskim, Tomaszem i Markiem Sekielskimi, Leszkiem Jażdżewskim, Mariuszem Migalskim, Remigiuszem Mrozem i Katarzyną Bondą i, ma się rozumieć, z nestorką polskiej kinematografii Agnieszką Holland i jej nestorem Ryszardem Bugajskim, matką polskiej literatury epickiej Olgą Tokarczuk i babcią polskiego teatru zaangażowanego Krystyną Jandą i na dokładkę prababcią polskiej humanistyki społecznie zaangażowanej prof. Moniką Płatek. Jarosława i Jacka Kurskich, wraz ze słynnym Sławomirem, Marylą Rodowicz, Łukaszem Warzechą i Filipem Memchesem zabraknąć nie może ... et consortes.

Ożesz kurcze! Czy ja napisałem 08. 06. 2019? Tak, stoi jak byk. Przepraszam, pętla czasu. Oczywiście, że chodzi o 8 czerwca 1979, dzień poświęcony św. Stanisławowi Biskupowi i męczennikowi, spotkanie z ludźmi kultury i nauki w kościele OO. Paulinów na Skałce i pierwszą pielgrzymkę św. JPII do Polski, ale również o spotkanie z ludźmi polskiej kultury i nauki w czasie jego trzeciej i czwartej pielgrzymi, w tę samą uroczystość św. Stanisława.

Ostatnio jestem potwornie zagoniony. Zaczynam remonty domowe. A tu masz, wszyscyśmy wpadli w tę podstępną pętlę. Zbliża się bowiem 40 rocznica pierwszej pielgrzymki Papieża Polaka do Ojczyzny. Za sprawą redakcji Radia Maryja, które wczoraj, jak zwykle w środę, wyemitowało kolejne przemówienie św. Jana Pawła Polaka, wpadłem w tryby tego dejavu. Tym razem, z pewnością złośliwie, RM puściło na fali przemówienie św. Jana Pawła II do twórców kultury zgromadzonych w Teatrze Narodowym – 8 czerwca 1991, IV Pielgrzymka do Polski Jana Pawła II. Mnie przydarzyło się, że nawet dwa razy je wysłuchałem. (Tu jest tekst: https://kultura.wiara.pl/doc/451978.Przemowienie-papieza-Jana-Pawla-II-do-przedstawicieli-swiata). Wieczorem zaś o pontyfikacie Jana Pawła II mówił Ks. prof. Paweł Bortkiewicz. Nie wysłuchałem, bo wzięło mnie na pisanie, ale zamierzam skorzystać z archiwum Radia Maryja i to jak najszybciej. Po prostu naszło mnie dziwne wyobrażnie, że i pani prezydent Gdańska, zasłużona dla ulicznej "kultury" postępu, wraz z dzisiejszymi, "wybitnymi" przedstawicielami tzw. kultury, siedzi na tym spotkaniu z Papieżem, albo siedziała już i wraz z nimi przygotowuje się na kolejne. Zupełnie odjechane wyobrażenie. Bo dzisiaj na szczęście nie doszłoby przecież do takiego spotkania, przynajmniej nie z nimi. Dzisiaj byłoby ono nie możliwe. I jak sądzę Episkopat polski nie podejmowałby żadnych rozmów na ten temat.  

Oczywiście wyżej wymienionych nie było na tym spotkaniu w teaterze narodowym. Być nie mogli. Oprócz Ryszarda Bugajskiego. Agnieszka Holland być mogła teoretycznie, ale praktycznie była za granicą. Za to byli ich mentorzy i „oficerowie prowadzący”, Krzysztof Zanussi, Andrzej Wajda, ma się rozumieć, Adam Michnik, Jacek Kuroń, Maja Komorowska, Stanisław Stomma (ex-naczelny Tygodnika powszechnego, był żyw na on czas), Jerzy Turowicz (wówczas naczelny Tygodnika powszechnego), Stefan Kisielewski, Józefa Hennelowa i kto tam jeszcze nie. Być może również Henryk Krzeczkowski, jeszcze żył. Zmarł w 1985 r., a zatem pierwsza, druga pielgrzymka jeszcze go objęły. 

Przyznam szczerze, że to naprawdę duży wysiłek, dawać sobie ciągle po łapach, które co rusz mają ochotę wstawiać przed tymi nazwiskami złośliwy skrót „tow.”. Trudno mi powstrzymać się również od akolitowania p. Maciejewskiemu. Ponieważ albowiem życie jest teatrem, zaś życie publiczne to jest teatr narodowy, zaś teatr narodowy to jest teatr szczególny, teatr życia publicznego. Był nim zwłaszcza pamiętnego roku 1991 (08 czerwca). Było to trzecie spotkanie św. Jana Pawła II z ludźmi kultury, którzy przybrawszy godne facjaty ojców i matek narodu dumnie wypinali piersi jak do orderu i nawet był uścisk dłoni, przynajmniej dla wybranych. Św. Jan Paweł zniósł to dzielnie, choć wiedział już, przynajmniej częściowo, gdzie są te „szczegóły”, w których kryje się fałsz i piekło i Tygodnik powszechny.

Chwaląc się wspomnę teraz, że napisałem dwa artykuły o poezji św. Karola Wojtyłły, o jego mistrzostwie w budowaniu wielokrotnie złożonych metafor, nawiązujących do teorii analogi i nauki o bycie św. Tomasza z Akwinu. Kilka razy cytowałem jego pisma filozoficzne w innych swoich artykułach. Nie ma dla mnie wątpliwości, że jako filozof jest on tomistą, scholastykiem, który lubi eksperymentować z językiem filozofii nieudanej, czyli fenomenologii, kolejnego projektu heretyckiego, który miał przesłonić realizm św. Tomasza z Akwinu. Eksperymentuje, ale po to by „wejść ich drzwiami i wyjść swoimi”. I to mu się znakomicie udaje. Wykłady lubelskie Wojtyły nie pozostawiają wątpliwości co do celu jego praktyk filozoficznych.

Nadto jako zarządca Kościoła, autor encyklik i kaznodzieja jest on wizjonerem spójnym i logicznym. Podobną spójność posiada jako filozof, że tak powiem, naukowiec. Jego pisma są bez skazy. Posiadają wielki dar zwięzłości i logiki. Mucha nie siada. Jana Pawła II czytać trzeba. Jest bowiem nie tylko spadkobiercą klarowności myślicieli klasycznych i scholastyków, ale po prostu klasykiem polskiej filozofii i poezji. Przy czym nie mam wątpliwości, że z moim fundamentalizmem scholastycznym nie mam szans na zaistnienie choćby na marginesie polskiej humanistyki. I nawet nie zamierzam. Fakt ten jest bowiem probierzem tego, czym humanistyka była i jest, jakim była i jest narzędziem propagandowym. Nie ma bowiem w niej miejsca dla św. Wojtyłły tomisty. Dla rzekomego fenomenologa, owszem, ale nie dla ucznia św. Tomasza z Akwinu. I jest to przekonanie, które niestety przeniknęło do niektórych środowisk akademickich teologów duchownych za przyczyną ośrodka wiedeńskiego.

Ale jednocześnie św. Jan Paweł II myśliciel i prorok ma pewien brak. Nie jest on znowu tak bardzo dojmujący. Raczej typowy dla środowiska duchownych i w ogóle katolików akademickich, mianowicie skupienie na doktrynie. Jan Paweł zna historię Kościoła i Europy, ale jest to wiedza ogólna, a nawet naznaczona wpływem propagandy humanistycznej. Bardziej niż Akwinata angażuje się w poszukiwania prawdy historycznej, bo wyrasta z polskiej kultury nader wrażliwej na kwestię przeszłości. Ale w głębi duszy Wojtyła nie jest humanistą, jest antropologiem, "konserwatystą" myślowym, takim jak św. Tomasz z Akwinu, autor koncepcji osoby. Jeśli presonalizm jest rewolucyjny to jest on również rewolucjonistą, ale nie jest to rewolucja socjalna, raczej duchowa, rewolucja jako przewrót i wywrócenie przedmiotowego, materialistycznego myślenia o człowieku, naturalnie narzucającego się przez zmysły. Jest to odwrócenie porządku myślenia skrzywionego przez materialną stronę rzeczywistości w kierunku myślenia o rzeczywistości jako przenikniętej przez istnienie, czyli dynamikę niematerialną, bez której również materia nie miałaby racji bytu. Tego nie da się zawrzeć w pojęciu ducha, ale powiedzmy, że jesteśmy blisko istnienia jeśli rozumiemy czym jest duch, jako moc, która ujmując tzw. ideę ogarnia przede wszystkim to co jest realne.

No tak, ale brat Tomasz z zakonu żebraczych kaznodziei zatrzymuje się na progu realności historycznej. Nauka o bycie i zastosowanie jej do interpretacji teologii biblijnej jest gigantycznym wysiłkiem umysłu i na więcej jednemu człowiekowi czasu już nie wystarcz. Tomasz robi krótką, nieśmiałą wycieczkę w kierunku historii w postaci niedokończonego traktatu De regno.

Dlaczego ośmielam się przypiąć łatkę nieśmiałej krytki naszemu prorokowi, świętemu, który 41 lat temu stał się ochroniarzem Polski i Europy przed tym czego doświadczamy dzisiaj, gigantycznych manipulacji z drugiego i trzeciego siedzenia władzy globalnej a niejawnej? Zaraz odpowiem. Ale najpierw niech mi będzie wolno stwierdzić, że w zasadzie doświadczamy trzeciej wojny totalnej tym razem ekonomicznej i hybrydowej. Z resztą ekonomiczna zawsze była, jak to dają nam do zrozumienia liczne tytuły promowane przez Klinikę Języka, pod podszewką dyplomacji zawsze była i nadal jest wojna o władzę nad pieniądzem. Teraz zapewne dokonują się gwałtowne przesunięcia pośród graczy globalnych. Niektórym być moze sypie się budżet i stąd nasze odczucie pustki egzystencjalnej w portfelu. Św. Jan Paweł II jako Książę Kościoła a potem namiestnik Zbawiciela rozumiał to, przynajmniej rozumiał to częściowo. Miał na to swoją receptę, a była nią jego osobowość przeniknięta mocą i łaską. Dlatego moje słowa krytyki są nędzne i małostkowe i pewnie nie do końca mam rację.

Teraz odpowiedź na wcześniejsze pytanie. Gdy św. Karol Wojtyła pisze w poemacie "Ojczyzna kiedy myślę": „Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne. Całym sobą płacisz za wolność - więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać”, oddaje pełną sprawiedliwość tomaszowej i ewangelicznej wizji osoby jako wyjątkowej dynamiki istnienia, zawierającej w sobie obraz wolnej woli Bytu Absolutnego, Boga. Pisze dalej: „Śpiew dziejów spełniają czyny zbudowane na opokach woli. Dojrzałością samostanowienia osądzamy młodość naszą, czasy rozbicia i złoty wiek - Osądziła złotą wolność niewola”. W ostatnim zdaniu tego fragmentu, wyznaje, iż jest uczniem polskiej historiografii skażonej kołłątajowską propagandą antyszlachecką, ukrywającą gigantyczne oszustwa stojące u korzeni osiemnastowiecznej walki o władzę nad bogactwem Polski prowadzoną przez magnackie gangi kolaborujące z obcymi potęgami, gangi inwestujące w krótkowzroczną propagandę postępowego fizjokratyzmu i Komisji Edukacji Narodowej, w propagandę obliczoną na osłabienia wpływów Państwa Kościelnego i Kościoła w Polsce. Ale trudno darmo, w takim środowisku Wojtyła wychował się i wykształcił, w środowisku wielkich wadowickich i krakowskich pedagogów i twórców kultury, za dobrą monetę biorących propagandę proto-socjalistyczną Wybickiego, Kołłątaja i Staszica i krypto-socjalistyczną Mickiewicza i Słowackiego. Przypomnijmy sobie jednak, że przecież są w dziedzictwie narodowym skarby niekłamane, historiografia Długosza czy poezja Norwida na ten przykład. Nadto, delikatnie, dyplomatycznie ale wyraźnie św. JP II ośmiela się skrytykować tradycję oświeceniową od strony nielogiczność i antyrealności w Pamięci i tożsamości. Chciałoby się jednak, Ojcze Święty, odnaleźć na kartach tej nauki więcej krytyki politycznej, również krytyki błędów Ks. Konarskiego i tzw. Familii, alter ego tzw. obozu patriotycznego.

Nieco bliżej prawdy historycznej jest młody Wojtyła, gdy jeszcze w latach trzydziestych zeszłego wieku pisze poemat "Biesiada", owszem idealistyczny i utopijny, nieco chłopomański, ale oddający w postaci Karmazyna sendo polskiego szlacheckiego stylu pobożności, gościnności i hojnego gestu. Owszem Karmazyn historycznie to bardziej magnat, ale tu młody Wojtyła ośmiela się, nader słusznie, rozszerzyć znaczenie tej postaci jako symbolu aspiracji szlachty średniej. Dla Karmazyna bowiem nie ma sprzeczności między być a mieć. Zamożność pozwala bardziej być przede wszystkim dla spraw publicznych. Coś z tego przechodzi w sposób zawoalowany i razem nieunikniony do jego późniejszych rozważań w „Ojczyzna kiedy myślę”: „Język własny zamyka nas w sobie: zawiera, a nie otwiera. Tak zwarci wśród siebie jedną mową, istniejemy w głąb własnych korzeni, czekając na owoc dojrzewań i przesileń. Ogarnięci na co dzień pięknem własnej mowy, nie czujemy goryczy, chociaż na rynkach świata nie kupują naszej myśli z powodu drożyzny słów. Czyż nie żywimy pragnienia głębszej jeszcze wymiany?”

Encykliki społeczne Papieża Polaka nie są krypto-socjalizmem polskich romantyków, nie odrzucają wszak własności, podkreślają jej znaczenie dla życia publicznego i dla formowania indywidualnego sumienia. Nadto „drożyzna słów” na „rynkach świata”, której zarys szkicuje w tym fragmencie, dziwnie zbliża do siebie kwestię kapitału, produkcji, tzw. polityki i propagandy, również propagandy prawdy i dobra. Św. JPII jest bowiem nader dyspozycyjnym narzędziem wobec światła Zbawcy, w tym Zbawcy nie tylko osoby, cywilizacji ale również rynku, pieniądza, władzy i polityki. Owoż i tajemnica namiestnika Pańskiego określonego w proroctwie św. Malachiasza jako „de labore Solis (Z pracy Słońca)”.

Wobec takiego stylu bytowania i poznania, wobec takiego wizjonera, dejvu z jego pielgrzymek do Polski i spotkań z tzw. ludźmi kultury a w zasadzie jej „oficerami prowadzącymi” i grabarzami, w przeddzień 40 rocznicy jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, jest po prostu czymś zabójczym dla dzisiejszych grabarzy Europy i Polski i „oficerów prowadzących” propagandę rzekomo pro-europejskiej, w istocie bezmyślnie destrukcyjnej. Zwykłe zestawienie ze świadectwem z przeszłości, z łagodną perswazją św. Jana Pawła II wobec środowiska w dużej części kolaborantów z peerelowską władzą, pokazuje nam brutalną różnicę między tym, co faktycznie jest kulturą i to wysoką a zwykłym chamstwem przebranym w stroje operetkowe. Św. JPII próbuje wydobyć z owej wspólnoty ludzi poranionych i skorumpowanych jakieś dobro, dynamikę sumienia, która, choćby nieświadomie, zbliży ich do Kościoła i do Polski. A jednak, choć pewnie się mylę, chciałoby się podsunąć Papieżowi tę jedną myśl, przez przepaść czasu, byś Ojcze Święty mówił im o spowiedzi, o konfesjonale, „o grzechu, sprawiedliwość i sądzie” (J 16:9-11). Bo niewielu z nich, Ojcze Święty, dorosło do faktycznej kultury, kultury bytowania na kształt faktycznej wolności ducha. Pewnie mylę się, bo przemawia przeze mnie niecierpliwość. Zaś namiestnik Zbawcy jest jednocześnie spowiednikiem, który szanować winien ograniczenia ludzi jemu powierzonych. Nadto przecież, Ojcze Święty, przygadałeś im w Kaliszu i nie tylko. Jednak pośrednio. Był jednak twój list bezpośrednio skierowany do redakcji i autorów Tygodnika powszechnego z łagodnymi wyrzutami. Pewnie mylę się, bo brak mi twojej wolności, pokoru i dystansu do ludzi i zadań wobec nich spełnianych. Brak mi wiary, że królestwo niebieskie kiełkuje również z dala od konfesjonału, a raczej jako jego echo w odległych sumieniach. Może w końcu to zrozumiem.

Ps. Uprzejmie proszę o nie podejmowanie dyskusji na temat rzekomych herezji czy przestępstw czy fałszywej świętości św. Jana Pawła II. Mogę zbanować. O błędach można, ale bez przesady, nie były one aż tak wielkie. Święci miewali trudniejsze zakręty, np. św. Bernard z Clairvoux dał się wciągnąć w organizowanie krucjat, czyli w rujnowanie majątków kościelnych, kwitnących interesów typu targi szampańskie i wyprowadzanie zakonów rycerskich na bezpieczną odległość od ówczesnych heretyków i tyranów.



tagi: polska  św. jan paweł ii  kultury polska  pseudokulutura pseudopolska 

Magazynier
30 maja 2019 01:40
11     885    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Szczodrocha33 @Magazynier
30 maja 2019 03:25

"Uprzejmie proszę o nie podejmowanie dyskusji na temat rzekomych herezji czy przestępstw czy fałszywej świętości św. Jana Pawła II. Mogę zbanować. Święci miewali trudniejsze zakręty, np. św. Bernard z Clairvoux dał się wciągnąć w organizowanie krucjat, czyli w rujnowanie majątków kościelnych, kwitnących interesów typu targi szampańskie i wyprowadzanie zakonów rycerskich na bezpieczną odległość od ówczesnych heretyków i tyranów."

Bog roznymi sciezkami i drogami prowadzi do siebie czlowieka, a coz dopiero swietego.

Ja zawsze Bogu dziekuje, ze nie daje mi ponad miare.

A za Jana Pawla II wszyscy skladajmy dzieku Bogu. Papiez na miare tysiaclecia.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Szczodrocha33 30 maja 2019 03:25
30 maja 2019 03:39

Żeby to jednego tysiąclecia ...

zaloguj się by móc komentować

przemsa @Magazynier
30 maja 2019 06:49

Super, dzięki.

 

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Magazynier
30 maja 2019 09:43

Bóg zapłać za przybliżanie osoby świętego Jana Pawła II. 

Prof. Grzegorz Kucharczyk wspomniał, bodajże w Tłokini, o przejściu bez echa rocznic encyklik Veritatis splendor (25) i Fides et ratio (20). Ja sobie tutaj przypominam te i inne encykliki Naszego Papieża i wspomagam się nimi w duszpasterstwie.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @przemsa 30 maja 2019 06:49
30 maja 2019 09:50

S'il vous plait, pażałusta. Cała przyjemność po mojej stronie.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Magazynier
30 maja 2019 09:54

Dzięki. Nie mnie analizować, czy nie daj Boże, krytykować JPII, ale polecam czytać zawsze i wszędzie. On wprawdzie nie pisał tak klarownie, jak mówił (odwrotnie niż jego następca w Watykanie), to bywa lektura trudna, ale warto się przegryźć. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Trzy-Krainy 30 maja 2019 09:43
30 maja 2019 09:54

Moja książeczka z Veritatis splendor jest pobazgrana do nieprzyzwoitości i kartki z niej już wylatują. Dawno do niej nie zaglądałem. Ale actus humanus i te sprawy co rusz przydają mi się w pisaniu akademickim. To są dwie prześwietne encykliki z filozoficznym punktem wyjścia. Chwała Bogu że są! Jest z czego korzystać.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Grzeralts 30 maja 2019 09:54
30 maja 2019 09:56

Jak już się człowiek wgryzie i przyswoi ten jego język antropoligii i filozofii moralnej, to już idzie.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Magazynier 30 maja 2019 09:56
30 maja 2019 10:03

Absolutnie. Po prostu wymaga to trochę wysiłku. Za to Ratzinger pisze czysto i dosyć łatwo językiem popularnym, też warto poczytać, a dużo już wyszło w polskich tłumaczeniach. Ale zdecydowanie wraz z JPII, bo się idealnie uzupełniają. A na deser Wyszyński. I przy okazji wartościowej lektury człowiek doświadczy własnej małości, bo o ile czytając św.Tomasza nawet najgłupszy współczesny ma nad nim przewagę wiedzy o świecie, przyrodzie, itp., co może dawać mylne wyobrażenie o własnym potencjale intelektualnym, tak wobec Wojtyły, czy Ratzingera jasno musi uznać, że jest głupcem niedokształconym. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Grzeralts 30 maja 2019 10:03
30 maja 2019 10:18

W tym sęk. Ratzinger może i ma język mniej ambitny, ale za to ma ambitniejszą strukturę swoich encyklik przynajmniej. Teksty teolgiczne dostępne powszechnie są prostsze, fakt, ale encykliki są znacznie gęstsze niż encykliki JPII. Więcej muszę się zmużdżać czytając je. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Magazynier 30 maja 2019 10:18
30 maja 2019 10:30

Zdecydowanie. Encykliki, jak piszesz. I przemówienia zresztą też. Ale dar pisania "dla ludzi" ma.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować