-

Magazynier : Sprawy zaściankowe, stare i nowe. Małżonek, nauczyciel akademicki.

Podróż na Litwę, czyli ciąg dalszy o kanclerzu koronnym Hipolici Korwinie-Milewskim - niepodległość i organizacje

 

Oba tomy dostępne na:

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/hipolit-korwin-milewski-wspomnienia-tom-ii/

Najpierw muszę podziękować pani Kossobor za inspirację do przyspieszenia pracy nad recenzją 70 lat wspomnień Korwina-Milewskiego.

Następnie muszę wyjaśnić, że do dalszego ciągu zainspirował mnie pewien bloger, który skomentował mój tekst na salonie24. Nie namawiam do odwiedzania tego portalu, ale jeśli ktoś chce znać szczegóły może tam zajrzeć (https://www.salon24.pl/u/magazynier1/805513,podroz-na-litwe-i-nie-tylko-czyli-ostatni-kanclerz-koronny-hipolit-korwin-milewski-70-lat-wspomnien). Ja się na owego komentator podstępnie rzuciłem, nałożyłem na niego "ostry nadzór egzaminacyjny", ale zaraz pożałowałem tego, bo chyba on nie taki znowu troll, jakby to wynikało z jego nicku. Napisał on, że pojęcie ziemiaństwo odnosiło się do "ogółu ludności zajmującej się rolnictwem (chłopi i szlachta), ale nie jest ono trafne w odniesieniu do resztek szlachty polskiej, która mimo różnych represji zaborców utrzymała swój stan posiadania. Owszem, na przełomie XIX i XX wieku , a także w II Rzeczypospolitej, ziemianinem nazywano każdego wielkiego i średniego posiadacza gruntów rolnych i leśnych, ale tak naprawdę nijak się to ma do polskich tradycji, bo takim ziemianinem mógł zostać każdy, kto sobie ziemię kupił, a nie tylko ten co na niej gospodarował przez pokolenia i przez pokolenia płacił za nią daninę krwi na polach bitew I Rzeczypospolitej."

Zgodziłem się z nim, w swoim kolejnej mniej ofensywnej odpowiedzi, że ziemianinem mógł nazywać każdy, kto kupił ziemię pod koniec XIX w. i w 20-leciu międzywojennym i przeprosiłem go "za pogróżki", ale to nie znaczy, że był on dopuszczany do wąskiego kręgu liderów ziemiańskich, do którego należał niewątpliwie Hipolit Korwin-Milewski, czyli do ziemiaństwa per se. Przypomniałem, że "To właśnie Milewski nadał ostateczne znacznie historyczne pojęciu ziemiaństwo na początku swoich wspomnień. Chłopi zawsze byli włościanami, nazwa ziemiaństwo było dla nich obce jeśli nie odpychające. To szlachta zaściankowa w drugiej Rzeczypospolitej zbliżała się do włościaństwa." Rozbieżność w rozumieniu ziemiaństwa wynika pewnie z różnych szkół. Dlatego też przeprosiłem owego komentatora i odwołałem "nadzór egzaminacyjny z możliwością zbanowania".

Komentator ów mógł naczytać się historiografii rodem z kuźnicy kołłątajowskiej. Niestety z tym rozziewem pojęciowym musimy jakoś żyć, powiedzmy jak z cierniem z bucie. Dni tradycji kołłątajowskiej są już policzone, choć zdaje się wszystkim, że ona ma się dobrze, bo skoro św. Jan Paweł II w swojej encyklice społecznej pisał, iż komunizm upadł mocą swego błędu antropologicznego, to przecież ów obłędny fizjokratyzm jako podstawa polskiej tradycji oświeceniowej, a w zasadzie niemal nieskrywana nienawiść Kołłątaja do średniozamożnej szlachty czyli ziemiaństwa i żądza rabunku, jest błędem nawet nie antropologicznym, jest jądrem ignorancji i zakłamania. To nawet nie są krótkie nóżki, to jakieś chyba wypustki skoczogonków. Co znaczy, że jeśli do tej pory to nie padło, to tylko dlatego, że na nieuctwo zwane oświeceniem, wciąż jest niezła kasa, pardąs, dotacje.

Dalej ów komentator napisał: "Bohater Pańskiej notki, aczkolwiek pochodzący (zwłaszcza po matce ) z bardzo majętnej szlachty, swoją polskość traktował jako swego rodzaju przypadłość etniczną, a bliżej mu było do definiowania się jako Litwin, Rosjanin czy kosmopolita. Być może w tym rozumieniu był XIX-wiecznym ziemianinem, ale Polakiem hmmm umiarkowanie."

Czego już mój choleryzm nie mógł zdzierżyć, stąd pierwsze słowa mojej pierwszej nieprzejednanej odpowiedzi: "Co pan powie? Ale dziękuję za tę podpuchę. Zdradza ona pośpiech w radosnym tworzeniu koncepcji na kolanie."

Oświadczyłem, że: "W kwestii, co to jest Polak i Polskość Milewski wypowiedział się bardzo jednoznacznie, ale nie w kategoriach etnicznych, zdecydowanie w kategoriach politycznych. Polskość to narodowość polityczna, udział w niej mogę mieć i mieli również Rusini, Litwini, Żydzi, Ormianie, Tatarzy, ktokolwiek kto był lojalny wobec państwa Polskiego. Etniczne pojęcie narodu jest manipulacją na potrzeby takich przekrętów jak Traktat Ryski." Tu od razu wskazuję na źródło tej tezy - chociaż to przecież nie jest nawet teza, to po prostu prosty wniosek wynikający z opisu sytuacji - więc źródłem tego opisu i wniosku jest znakomity a zwięzły artykuł p. Jacka Drobnego "Albośmy to jacy tacy, czyli historia czerwia polskiego" z polskiej edycji Szkoły Nawigatorów (nr 11, Czerwiec 2016). Był to dla mnie jeden z ważniejszych tekstów jakie w owym pamiętnym roku przeczytałem. Mogę zatem spokojnie podawać się za kandydata na ucznia p. Drobnego na polu staropolskiej filozofii polityki.

Potem walnąłem samym Milewskim: "Na skargę rosyjskiego ambasadora na polską "zdradę" wobec Rosji (czyli wypowiedzenie poddaństwa przez Radę Regencyjną) w lutym (lub marcu) 1917 r., kiedy to powstał rząd Kiereńskiego odpowiedział tymi słowy: Tak, panie ambasadorze, i ja sam należę do tych renegatów, ... pan i bardzo wielu Rosjan nigdy sobie nie zdawaliście sprawy, na czym spoczywa w oczach nas Polaków nasz związek z państwem rosyjskim. Nie wyobrażaj pan sobie, że wśród polskiego narodu był kiedykolwiek jakiś Polak który by przyznawał zwierzchnictwo narodu rosyjskiego względem polskiego. Owszem zawsze uważaliśmy siebie jako przodujących mu w cywilizacji, starożytności, zasługach przed ludzkością i blasku naszej historii. Ale przynajmniej w moim obozie, Polacy są przekonani że jedynym ustrojem, mogącym im zabezpieczyć porządek, ład wewnętrzny i rozwój swoich sił kulturalnych, jest ustrój monarchiczny. ... Mikołaj II nie był dla nas Cesarzem, lecz dla takiego Zamoyskiego Królem Polskim, dla mnie Wielkim Księciem Litewskim ... wam Rosjanom podobało się ten potężny lecz jedyny węzeł, który nas wiązał z Rosją, przeciąć. Tego dnia kiedy pan ... ślubowałeś ... wierność Rządowi Tymczasowemu, jednocześnie zwolniłeś mnie i moich rodaków od wierności Rosji; odtąd każdy dla siebie, a Bóg dla wszystkich.' -- Izwolski zamilkł i przeszedł na inny temat. 

Nikt tego tekstu Milewskiemu nie podyktował, ani on sam tego nie napisał sobie wcześniej. To było wyznanie polskości które nosił po prostu w swoim sumieniu."

Jest też jeszcze inny znakomity fragment, gdzieś pod koniec drugiego tomu, gdzie nasz ostatni kanclerz koronny zaleca by młodych Polaków nie kształcić za granicą, choć on sam przecież przeszedł taką edukacją i jako podrostek i jako młodzieniec. Małych chłopców owszem można wysyłać do pensjonatów francuskich i ... angielskich (sic!). Młodzieńców trzeba kształcić w kraju, albowiem Polska i Polacy to starożytny naród i ma swoją tradycję i swoje metody kształcenia postawy moralnej i obywatelskiej.

Mili państwo, żeby to zrozumieć do końca, trzeba nie tylko przeczytać do końca jego wspomnienia, w zasadzie traktat polityczny. Trzeba również czytać między wierszami i powiększyć odległości między wyrazami tak by stały się dla nas naoczną analogią przepaści, jaka dzieli pana Hipolita od naszego pokolenia, a nawet od pokolenia naszych dziadków i rodziców. Pan Hipolit albowiem mówi o wychowaniu obywatelskim jako o wychowaniu do aktywności w organizacji ziemiańskiej, nazwanej swego czasu przez pewnego klasyka, organizacją sieciową. Organizacja ziemiańska to ekwiwalent narodu politycznego. Jakąś wersją narodu politycznego, trochę jednak mniej sprawną, było włościaństwo. Mogłoby nim być mieszczaństwo, gdyby współtworzyło z ziemiaństwem organizacje finansowe nastawione na długi marsz ku niepodległości opartej na własności, na własności przeliczalnej na wielki budżet, takiej jak gospodarstwa wielkoobszarowe. Mogły być nimi warsztaty, fabryki, spółdzielnie. Ja tylko znam przykłady spółdzielni tworzonej przez Ks. Blizińskiego wraz z włościanami, kasy Ks. Wawrzyniaka i Skok Stefczyka. 

Nasze pokolenie nie jest już tym samym narodem politycznym. Dlatego, że nie jesteśmy organizacją sieciową i nie mamy swoich organizacji finansowych, kupieckich, politycznych. Dobra zmiana aspiruje do jakości którą byśmy nazwali naszą organizacją polityczną, i być może są tam ludzie którzy chcą iść w kierunku polskich organizacji ekonomicznych. Na razie naszymi organizacjami, wg mojej wiedzy, ale dopiero kiełkującymi, są organizacje prawników Ordo Iuris i Niepokonani'2012, oraz organizacje obrońców życia. Nie wiem jak tam z Polonią. To wciąż za mało.

Między wierszami traktatu historiozoficznego naszego ostatnie kanclerza koronnego jest następująca teza: nie ma niepodległości bez organizacji sieciowych o dużych budżetach. Naród bez własnych organizacji sieciowych i finansowych nie jest narodem politycznym. To jest nasz przypadek, który wyraźnie widzimy w powyższym niezrozumieniu pojęciu ziemiaństwa, być może pochodnym od tradycji kołłątajowskiej. Nie ma się co dziwić i oburzać. Jesteśmy narodem któremu sukcesywnie odbierana jest obrona ze strony faktycznych organizacji niepodległościowych, czyli tzw. sieciowych z silnym zapleczem ekonomicznym. Organizacje socjalistyczne, seksuolo-wyzwoleńcze i eko-wyzwoleńcze to najemnicy na dziwnych dotacjach, często nieświadomi do czego się ich wykorzystuje. Nasze tzw. tradycyjne organizacje niepodległościowe mogą za takie uchodzić tylko z racji nieobecności, czyli wycięcia w pień faktycznej organizacji niepodległościowej, kasty rycerskiej, posługującej się bronią białą i palną tylko w skrajnych przypadkach, na codzień traktującej koncepcję, inicjatywę i budżet jako analogię do broni białej, posługującej się nimi ze sprawnością mistrza fechtunku politycznego.

I na koniec przypomnę radę Coryllusa dla nas dzisiejszych Polaków z tego fascynującego spotkania w Roninie: Dzisiaj Polacy powinni tworzyć silne organizacje religijne ...



tagi: niepodległość  ziemiaństwo  korwin-milewski  polemika 

Magazynier
2 września 2017 18:03
8     1977    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ewa-rembikowska @Magazynier
2 września 2017 21:38

...nie ma niepodległości bez organizacji sieciowych o dużych budżetach. Naród bez własnych organizacji sieciowych i finansowych nie jest narodem politycznym.

 

Wężykiem - i każdy polityk powinien mieć tę myśl wywieszoną na ścianie.

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @ewa-rembikowska 2 września 2017 21:38
2 września 2017 21:47

Warto też się zapytać czemu ziemiaństwu i Mielewskiemu się nie udało. Ważną wskazówzką dla mnie jest artykuł p. Jolanty Gancarz, który otwiera portal SN, ten o ostatniej kampanii w obronie Państwa Kościelnego. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Magazynier 2 września 2017 21:47
4 września 2017 03:37

Znakomity artykuł!!! Absolutne sedno rzeczy. 

Szkoda czasu na te dyskusje, co to na początku Pan je zamieścił. Ziemianie byli warstwą weryfikowalną. Niezależnie od ilości nabytej właśnie ziemi. Jednym prostym mianowicie pytaniem: a zktórych to? Ani fortuna, ani nowobogactwo /w sensie ziemi/ nie mogły zaliczać takich ludzi do ziemiaństwa. Mowy nie było! 

Wśród szlachty zaściankowej, materialnie w zasadzie zbliżonej do chłopstwa, istniał ogromny szacunek do klejnotu, czyli pochodzenia. I w zasadzie nie mieszała sie ta szlachta z chłopstwem. Jako sympatyczną anegdotę prawdziwą podaję: mój kochany vet, pan dr R., pojechał ongi ze swoim ojcem /lagionistą, nadział ziemi na połnocnej granicy Polski, na Pomorzu/ do wsi, z której pochodzili, do Rudnik czy Rudników na Lubelszczyźnie. Wieś ulicówka, po obu stronach chałupy takie same, wszyscy /po obu stronach/ nazywają się R., a ojciec mojego dra mówi: po tej stronie to chłopi, a po tej - my. 

Znakomita definicja narodu politycznego. Zrobiono wszystko, by to zniszczyć. Pozostało "stado" ze wzmożeniem wyborczym co 4 lata, dozwalającym gangom na zarządzanie swoim życiem i mnieniem. A wszelkie aktywa realne są nam zawczasu zabierane. Nie idzie ich skumulowac w sensownym celu /o którym marzymy/.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier
4 września 2017 08:22

Dzięki.

"stado" ze wzmożeniem wyborczym co 4 lata, dozwalającym gangom na zarządzanie swoim życiem i mnieniem."

Świetny opis. Wzmożenie wyborcze, to trzeba wężykiem. 

Dyskusja niestety musiała być, nie tylko jako wstęp, ale i znak czasu, znak przepaści jaka nas rozdziela od Korwina-Milewskiego. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Magazynier 4 września 2017 08:22
4 września 2017 12:23

Ależ ja to rozumiem. Pisałam w sensie: zbyt istotny temat i konkluzje, by zajmować się jakimś tam... No ale temperament belfra akademickiego zwyciężył, rozumiem :)))

Sama to w pewnym stopniu przerabiałam. Gdy pisałam o ziemianstwie, jako o historii, to zaraz ktos tam MUSIAŁ o cięzkiej doli chłopa pańszczyźnianegi etc.. Ale to drobiazgi, wyniesione ze szkół. Gdy natomiast napisałam o koniecznośći zwrotu zrabowanej ziemi, domów, archiwów, bibliotek, ruchomości - a zwłaszcza tej ZIEMI - ooo, to rozległ sie wściekły klangor. 

Wniosek jest taki: Polacy chcą byc stadem. Zaakceptowali  swoich przywódców z gangów i telewizora. Na których płacą pod przymusem. Myślę, że tu, oprócz tresury w komuszych szkołach, wchodzi zwykła zazdrość materialna i solidarność złodziejska. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @KOSSOBOR 4 września 2017 12:23
5 września 2017 17:23

Zgadza się. Solidarność złodziejska to też tresura, gumowy łańcuch. Gość podłączony pod taki łańcuch daleko nie ucieknie. Sprzyja temu tresura kołłątajowska, jako pułapka na poczciwych. Sprzyja w tym sensie, że czyni ich bezbronnymi i biernymi wobec organizacji mafijnych rozdzielających naszą ziemię i kasę między siebie. Dojmująca jest nieobecność kasty rycerskiej, ograbionej, wywiezionej, wyciętej w pień. 

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Magazynier 5 września 2017 17:23
6 września 2017 07:54

Socjalizm ze swych haseł najlepiej wykorzystuje kategorię "równość", ona stała podstawową zasadą socjalistycznej sprawiedliwości społecznej i głównym narzędziem do zawiadywania ludzkim stadem - ludem, społeczeństwem.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Zadziorny-Mietek 6 września 2017 07:54
12 września 2017 14:18

Tak. Do zawiadywania czyli do gigantycznej ściemy, oszustwa na skalę globalną. No ale co się dziwić. To jest przecież coś co wyszło z nienawiści do Kościoła i zawiści o nadprzyrodzone dary tworzące z Kościoła trwałą, najbardziej udaną wspólnotę.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować