-

Magazynier : Sprawy zaściankowe, stare i nowe. Małżonek, nauczyciel akademicki.

Podróż na Litwę i nie tylko, czyli ostatni kanclerz koronny: Hipolit Korwin-Milewski '70 lat wspomnień'

Klinika Języka, Szczęsne 2016, Dostępny do zakupu na: https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/hipolit-korwin-milewski-wspomnienia-tom-i/

Najpierw dwa pytania, czyli mały konkurs. Prawidłowe odpowiedzi, jeśli będą udzielone przez osoby, które jeszcze nie czytały wspomnień pana Milewskiego, zostaną przeze mnie nagrodzone rzeczonymi dwoma tomami 70 lat wspomnień przesłanymi na adresy zwycięzców.

(Niestety konkurs został rozstrzygnięty o 19:43. Pani Paris odpowiedziała na pierwsze pytanie i mocą dedukcji wygrała jeden zestaw. Pani Marianna wygrała nieco lewym sposobem, ale doceniłem jej intencję i parcie na prezent dla parafii. Wszystko poniżej w dyskusji. Tak czy inaczej zablokowała dalsze odpowiedzi.) Zakładam uczciwość dyskutantów (mówiąc ściśle, już nie zakładam). (Czyli reszta zasad konkursu już nie ważna, ale możemy sobie pogadać o tych wydarzeniach zawartych w tych odpowiedziach)

Oczywiście jeśli dana osoba odpowie prawidłowo na podstawie innego źródła, czy nawet kilku, odpowiedź tę również uznam za godną nagrody. Relacja dotycząca tych dwu szczegółów zaczerpnięta z innego źródła byłaby wartościowym potwierdzeniem nie tylko świadectwa pana Hipolita, ale też ówczesnego sposobu myślenia polskiej elity. Koszty książek i przesyłki pokrywam w całości. Zagadka jest trudna, ale pewnym ułatwieniem może być wskazówka, że oba pytania dotyczą epizodów połączonych. Jeśli dana osoba zna odpowiedzi na oba, niech odpowie tylko na jedno. Może odpowiedzieć na oba pod warunkiem, że zamierza jeden egzemplarz (czyli dwa tomy) sprezentować komuś.

Pytania konkursowe brzmią, ściślej mówiąć brzmiały do 19:43, następująco:

1. W jakim języku została spisana strona nr 1 dekretu o powołaniu korpusu polskiego we Francji w 1917 roku? Strona nr 1, a więc, jak pisze pan Korwin-Milewski, fundament polskiego wojska, zlustrowana przez Władysława Zamoyskiego na spotkaniu u pewnego wysoko postawionego urzędnika francuskiego.

2. Dlaczego w maju 1917 r. został rozwiązany i „rozproszkowany”, jak pisze autor, interwencyjny korpus rosyjski utworzony we Francji pod dowództwem gen. Leszyckiego (Leczickiego), który miał być odpowiedzią na rewolucję marcową 1917 r.?

Ośmielam się nazwać pan Hipolita Korwina-Milewskiego ostatnim kanclerzem koronnym Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ponieważ jest to umysł i osobowość tej miary. Stworzony i wykształcony do złożonych pojedynków i kampanii prawnych, politycznych i ekonomicznych. W drugim tomie tych wspomnień w okresie tymczasowej emigracji we Francji spowodowanej działaniami I wojny światowej, gdy toczą się ważne oficjalne i zakulisowe rozgrywki dotyczące Polski, gdy potrzebna jest interwencja, polska arystokracja zwraca się w pierwszym rzedzie przeważnie do pana Hipolita, prosząc go o interwencję. Podobnie jest w pertraktacjach między ziemiaństwem kresowym a Naczelnikiem państwa w kwestiach dotyczących ustroju ziemskiego Litwy. Pan Hipolit staje wówczas naprzeciw marszałka jako ich reprezentant. I to na nim spoczywa podejrzliwe a skryte spojrzenie Marszałka.

Daleki jestem od podawania Korwina-Milewskiego za świętego. Choć zawsze trzyma się on blisko katolickich monarchistów. Sam uważa się za takiego. Ma swoje niedoskonałości, ale można je usprawiedliwiać wychowaniem i wykształceniem w środowisku męskim. Pięknie zresztą pisze w I tomie o swojej młodzieńczej edukacji w elitarnym, męskim gimnazjum w Paryżu, nazwanym tu pensjonatem p. Cousin.

Oba tomy to fascynująca podróż w przeszłość, na Litwę, do Francji, Warszawy, Petersburga itd.. A ponieważ drugi tom ujawnia nam mniej znane źródła II Reczypospolitej i niepodległości, jest to przeszłość, która jest nieustannie obecna w teraźniejszości.

Można w ogóle całą lekturę zacząć od drugiego tomu, bo jest to nie tylko kryminał polityczny, ale nadto horror, że tak powiem, niepodległościowy. Czegoś inna nazwa mi nie przychodzi do głowy. Pan Korwin-Milewski nie tylko trzyma nas w napięciu, ale nadto swoimi demaskacjami wywołuje głębokie wstrząsy w patriotycznej duszy polskiej. Można później uzupełnić lekturę pierwszym tomem, który, prócz licznych podróży, oferuje kompendium wiedzy naocznej na temat kresów, ziemiaństwa, Rzeczypospolitej, Rosji, Francji, i ówczesnej Europy. Wiele wyjaśni np. w kwestii historii ziemiaństwa na Litwie, historii samego rodu Milewskich, w kwestii dlaczego można uznać pana Hipolita jednym z książąt polskiego ziemiaństwa, nie tylko litewskiego, w kwestii dziwnie konserwatywnych podstaw, jakoby katolickich nawet, kultury francuskiej, kraju który powolnym acz swobodnym tokiem zsuwa się ku państwowości socjalistycznej i to na oczach pana Milewskiego, ale wciąż osiąga sukcesy imperialne mocą owego ducha niepiśmiennego barona i niemal cysterskiej dyscypliny pracy i intelektu, kwestii Dumy petersburskiej i udziału w niej polskich ziemian i polityków, przede wszystkim pana Dmowskiego, w kwestii zwycięskich zmagań polskich ziemian z władzą carską a przede wszystkim z rosyjskimi biurokratami niższych szczebli, którzy w owym czasie (druga połowa XIX w.) tworzą już masę rewolucji socjalistycznej i dlatego są zarazą i przekleństwem i dla Rosji i dla Polski. Dlaczego, zapyta ktoś, zatem rewolucja nie wydarzyła się wtedy? I owszem już się wydarzała w postaci zamachów bombowych na carskich polityków. Ale czemu nie wydarzyła się na skalę masową? Bo rewolucja nie jest ruchem oddolnym. Jest to oczywisty wniosek wypływający z lektury 70 lat wspomnień.

Drugi tom wymaga mocnych nerwów. Dla nas Polaków 21 w. przyjmujących propagandę za historiografię niesie on szok za szokiem. W zasadzie powinienem doradzać czytanie go kawałek po kawałku, ale w moim przypadku to nie było możliwe. Musiałem to połknąć w ciągu dwu wieczorów, co zaowocowało jedną prawie bezsenną nocą. Z powodu właśnie szoku poznawczego. To co wciąga to niemal genialna synteza ukrytych manipulacji politycznych. Ale to nie pan Hipolit jest scenarzystą tego toku wydarzeń. On po prostu ma niezwykłą zdolność do wydobywania tego co faktyczne i realne. Jak to dzisiaj mówimy, pisze jak jest. To nazwałbym politycznym osądem egzystencjalnym, bez żadnych złudzeń, gawęd, nagi szkielet molocha zwanego historią. Nie będę streszczał drugiego tomu, żeby nie zepsuć wam, mili państwo, tych bezsennych nocy. (Oczywiście, życzę szczerze odporności nerwowej i mimo wszystko spokojnego snu, bo przed nami nasza własna historia.)

Wymienię tylko dwa fakty, żeby podrażnić waszą ciekawość. Pierwszy to niemal przyjacielskie relacje z Henrykiem Sienkiewiczem i jego niekłamany aplauz dla długiego eseju Korwina-Milewskiego „Obecny stan kwestii polskiej”, którego proces powstawania (w 1916 r.) ilustruje niezwykły talent autora nie tylko pod względem realnego osądu danej sytuacji politycznej, ale również wyczucia właściwej chwili propagandowej. Przytoczę tylko dwa punkty tego tekstu (niestety tylko streszczonego przez autora), które dziwnie współbrzmią z późniejszym przesłaniem Prymasa Tysiąclecia: "Przyszła Polska powinna być jedna, jedna i jedna. … Ta Polska powinna być dosyć wielka, aby żyć własnym życiem, nie powinna być bez końca okrajana w minię jakiejś mniemanej, do absurdu posuniętej etnografii, której żaden wielki naród nie przyznaje" (70 lat wspomnień, str. 86).

Drugi fakt to kampania roku 1920 już po Cudzie nad Wisłą, kampania na Litwie. Już po spotkaniu Marszałka z ziemianami i po słynnej mowie Korwina-Milewskiego na temat ustroju ziemskiego i statusy Litwy. Rodowy majątek Korwina-Milewskiego, Łazduny staje się kwaterą sztabu, czegoś dziwnie odległego od linii frontu, który i tak wciąż przesuwa się na wschód. Bolszewicy albowiem po prostu wieją. Niemcy zostawili go zmodernizowanym na potrzeby swojej armii, choć bibliotekę ograbili. Bolszewicy nie zdążyli splądrować. Demolki dokonuje wojsko niepodległej Polski. W sąsiedztwie zdarzają się sporadyczne pożary jakichś pojedynczych budynków. Czasem eksmitowani są właściciele z racji wyższej konieczności wojennej. Mieczysław Jałowiecki w Na skraju Imperium potwierdza tę tendencję do nadszarpywania majątków ziemskich, zwłaszcza do pożarów, choć nie jest to pandemia. Natomiast w majątku Korwina-Milewskiego płoną najważniejsze gospodarcze budynki w tym skład z ziarnem, co znaczy niemożność obsiania ziemi w następnym roku, czyli rolny krach, ruinę kompletną. Autor znajduje się już wtedy w Poznaniu. Wraca na krótka by zlustrować sytuację. W roku 1921, autor piszę skargę z żądaniem odszkodowania. Pewien generał polski, niewymieniony z nazwiska, wcześniej już przyznając mu rację od strony prawnej jednocześnie uprzedza, że takich pieniędzy nigdy on nie zobaczy. I tak się dzieje faktycznie. Dowództwo Okręgu Korpusu nr III w Grodnie konstatuje w odpowiedzi, że nie znajduje podstaw do wypłaty odszkodowania. Pan Hipolit żyje skromnie, niemal w biedzie. Odchodzi do wieczności w 1932 r. Swoje wspomnienia kończy nader gorzkim esejem o alegorycznym rozwodzie „Jadwigi” z „Jagiełłą”.

To ledwie zarys dwóch faktów z 70 lat wspomnień Korwina-Milewskiego. Zaś takich faktów, obserwacji i wniosków jest tam bez liku. Wszystkie bezcenne dla naszej niepodległości, w przededniu jej 100-lecia naszej.



tagi: niepodległość  ziemiaństwo  korwin-milewski 

Magazynier
30 sierpnia 2017 16:17
25     1952    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
deszcznocity @Magazynier
30 sierpnia 2017 16:51

Ja przed Milewskim przeczytalem Wojnillowicza i juz wtedy mialem zszargane nerwy, ale Milewski to dopiero przebil stawke. Juz u Wojnillowicza mialem momenty, ze cisnienie wysadzalo mnie z krzesla. Co do Milewskiego - nie bylem w stanie tej ksiazki wziac na raz, bo co chwile mialem ochote rzucic ja w kat z frustracji i niedowierzania. Ale trzeba ta ksiazke przeczytac. Jest to szczepionka od naiwnosci i zludzen. Po wczorajszym Roninie zdalem sobie sprawe, ze nikt z tam obecnych (oprocz p. Gabriela) nie czytal Milewskiego i nie jest odporny na rzeczone dolegliwosci. 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Magazynier
30 sierpnia 2017 17:24

Wspaniala recenzja wspomnien Pana Hipolita Korwin-Milewskiego...

... wierze, ze w jego wspomnieniach gesto jest od roznych faktow, cennych obserwacji i wnioskow... i wiem, ze tez przeczytam jego wspomnienia "jednym tchem"...

... a co do odpowiedzi na pierwsze pytanie - to zaryzykuje odpowiedz, ze tym jezykiem byl jezyk rosyjski.

zaloguj się by móc komentować

Paris @deszcznocity 30 sierpnia 2017 16:51
30 sierpnia 2017 17:31

Zawsze brakowalo mi okreslenia na te rozne bolesne i wrecz traumatyczne wspomnienia z naszej nie tak odleglej historii...

... to "szczepionka odpornosciowa"... od naiwnosci i zludzen  !!!

zaloguj się by móc komentować

Blondie @Paris 30 sierpnia 2017 17:24
30 sierpnia 2017 17:32

Podbijam stawkę :) - Jidysz.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Blondie 30 sierpnia 2017 17:32
30 sierpnia 2017 18:06

OK...

... tez moze byc.

zaloguj się by móc komentować

marianna @Magazynier
30 sierpnia 2017 18:19

Odpowiedź na pyt.1/ w języku rosyjskim

                                  2/ korpus zbolszewiczał - bunt został przez Francuzów stłumiony, korpus rozwiązany.

Jestem w trakcie czytanie w połowie II tomu.

zaloguj się by móc komentować

marianna @Magazynier
30 sierpnia 2017 18:44

W przypadku przyznania nagrody przeznaczam ją dla Parafii pw Św. Krzyża w Hajnówce.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Magazynier
30 sierpnia 2017 19:24

Ja po każdych kilku kartkach Korwin Milewskiego mam taką deprechę, że odkładam lekturę na czas dłuższy. A przecież on nie koloryzuje, nie histeryzuje, tylko pisze prawdę.

Może tak właśnie zaczynała się  na naszym terytorium kresowym -  zapowiadana w 1917 r. w Fatimie - seria "obmierzłych grzechów" , w tym przypadku : "wesołych rewolucjonistów-konspiratorów", z których większość ślicznie wiała w 1939 r.

  PS.Wielki bohater pan generał Kasprzycki - z otoczenia Marszałka osobistość, zasłynął tym, że postanowił zostawić Małżonkę dla jednej aktoreczki (jest w wykazie www.filmpolski.pl) i Żona skoczyła z okna klatki schodowej kamienicy po rozmowie z aktoreczką. No to nie musiał się rozwodzić. Syn gimnazjalista nie chciał ojca widzieć na oczy. A generał Rydz pseudonim Śmigły, pozostawał w niejasnego rodzaju związku z panią Thomas z mężą Zaleską, która już w 1938 pojechała do Paryża na koszt II Oddziału, żeby kompletować garderobę na okazję tego, że "mąż-nie-mąż" marszałek Rydz (Śmigły), miał na pewniaka w 1940 r. zostać prezydentem państwa bo jego kumpel prezydent Mościcki ( był na zjeździe II Międzynarodówki w Londynie w 1896 r. ), postanowił oddać się szczęściu małżeńskiemu z pewną młodą bardzo rozwódką. Nie dorośli do tego Narodu. W żadnym sensie.
 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @deszcznocity 30 sierpnia 2017 16:51
30 sierpnia 2017 19:31

"Po wczorajszym Roninie zdalem sobie sprawe, ze nikt z tam obecnych (oprocz p. Gabriela) nie czytal Milewskiego i nie jest odporny na rzeczone dolegliwosci. "

Tak. Wygląda to tak, jakby Coryllus wszedł w blogosferę już z tą wiedzą z Milewskiego i Woyniłłowicza. Ja na razie Woyniłłowicza do połowy.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Paris 30 sierpnia 2017 17:24
30 sierpnia 2017 19:32

No i gratulacje. Świetna dedukcja! Wygrała pani. Proszę mi przesłać na poczcie wewnętrznej adres. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Blondie 30 sierpnia 2017 17:32
30 sierpnia 2017 19:34

Dobre, ale niestety Paris zgadła. Francmeni mieli interesy w Rosji, a przez Clemenceau oczywiście były też tam interesy jidysz i nie tylko w Rosji. Nawet nie przede wszystkim w Rosji.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @marianna 30 sierpnia 2017 18:19
30 sierpnia 2017 19:47

Odpowiedź na pierwsze pytanie dała pani Paris. Z drugim pytaniem nie potrzebnie pani spaliła sprawę. Po pierwsze nie doczytała pani zasad konkursu. Po drugie zależy na której stronie II tomu pani jest. Jest teraz 19:47.

Po trzecie czy pani nie żartuje z tą Hajnówką, bo to brzmi niemal jak prowokacja. Nie wobec mnie tylko wobec tamtejszych prawosławnych. Rozumiem że to parafia katolicka. Ale jeśli to nie żart, to pomysł mi się podoba i jestem gotów sfinansować taki prezent. Proszę o adres na pocztę wewnętrzną.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @pink-panther 30 sierpnia 2017 19:24
30 sierpnia 2017 19:48

Zgadza się - w żadnym sensie.

zaloguj się by móc komentować

marianna @Magazynier
30 sierpnia 2017 19:59

Przepraszam, że tak zachłannie rzuciłam się po nagrodę. Często biorę dodatkowe egzemplarze i obdarowuję na przemian parafię lub bibliotekę. Nie zapominam również o znajomych z Hajnówki. Mam właśnie do przekazania 1 kpl. - Wspomnienia HKM. Mam dylemat kogo tym razem obdarować. Tym razem będzie jednak biblioteka parafialna.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @marianna 30 sierpnia 2017 19:59
30 sierpnia 2017 20:05

Ok. Uśmiałem się ze śmiechu. Niech pani przyśle mi na wewnętrzną swój adres. Co to jest 1 kpl.?

zaloguj się by móc komentować

marianna @Magazynier 30 sierpnia 2017 19:47
30 sierpnia 2017 20:07

Akurat jestem na 124 str. Oczywiste, że wspomagam tylko parafie katolicką albo bibliotekę publiczna. Coryllus miał tam kiedyś spotkanie. Mam przyjaciół wśród prawosławnych. Przy okazji ich też obdarowuje. Oni mi Ducha Puszczy a ja im książki od Coryllusa.

zaloguj się by móc komentować

marianna @Magazynier
30 sierpnia 2017 20:10

Adres parafii:

Parafia p.w. Św. Krzyża, 17-200 Hajnówka ul. Ks. Sciegiennego. Numeru nie pamiętam.

zaloguj się by móc komentować



Paris @Magazynier 30 sierpnia 2017 19:32
30 sierpnia 2017 20:13

Dzieki piekne...

... prosze troszke te fantastyczna dla mnie nagrode przytrzymac... juz jak bede w Polsce to przesle swoj adres...

... czysty przypadek, ze zgadlam... jakies skojarzenie po ostatnich wpisach Betacool'a, ze pewnych dokumentow dot. Jana Kochanowskiego nalezaloby szukac w archiwach w St. Petersburgu... stad ten Pilsudski z Litwy, no i ten jezyk rosyjski...

... w sumie dedukcja troche pokretna... ale szczesliwa.  Bardzo, bardzo sie ciesze i napewno sie zglosze po nagrode.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Paris 30 sierpnia 2017 20:13
30 sierpnia 2017 21:41

Wcale nie pokrętna. Przecież Dmowski czegoś tam podskakiwał w Dumie, ale w sumie miał orientację pro-rosyjską. Komitet Narodowy i korpus polski doskonale się uzupełniał z Dmowskim, bo w nim działał również Piltz prawie że wtyczka rosyjska. Dmowski zaś przyjechał do Paryża w 1918 prosto z Londynu. 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @deszcznocity 30 sierpnia 2017 16:51
1 września 2017 17:03

Jest to szczepionka od naiwnosci i zludzen.

Na 'naiwności i złudzenia', którymi to francami jesteśmy struci, nie szczepionka a odtrutka konieczna. Więc taka lektura, jak te wspomnienia - podstępnie świetnie omówione ;) - to zapewne jak kąpiel w lodowatej wodzie po gorączkach związanych z 'naiwnościami i złudzeniami'. 

Pewnego dnia i ja przeczytam i bezsenną noc zaliczę.

Szczepionki to taki osobliwy wykwit oświeceniowych idei. Ponoć pomóc toto ma a po prawdzie więcej szkody z tego niźli pożytku.

zaloguj się by móc komentować

BialyKurp @Magazynier
3 września 2017 21:17

Choć konkurs już się skończył, to wciąż intryguje mnie pierwsze, zadane w nim pytanie. Niezwykle ciekawe pytanie...

Mam dylemat z odpowiedzią na nie:

A/ Wydaje mi się, że strona numer 1 była jednak napisana w języku francuskim. Dlatego, że sam dokument (Dekret o utworzeniu Armii Polskiej we Francji) miał tylko jedną stronę. A treść dekretu nie przekraczała objętości strony formatu A1.  http://poloniasarthe.free.fr/index.php?lang=fr&p=33

Natomiast, strona (kartka) w języku rosyjskim była podpięta do wierzchniej strony (kartki), w języku francuskim. Władysław Zamoyski obróciwszy ją, zatrzymał swój wzrok na tekście rosyjskojęzycznym (czyli na stronie/kartce nr 2).  

B/ Była tylko jedna strona. Zredagowana w języku rosyjskim. Nie było strony nr 2. Urzędnik francuski poprostu podał ją w taki sposób, że była ona umieszczona między dwiema sztywnymi okładkami (kartami). O tym, że tak było, świadczyć może to, że Zamoyski nie zainteresował się wierzchnią stroną (kartą). Tylko niemal natychmiast obrócił ją i spostrzegł dekret w języku rosyjskim. Przekazywanie, w wewnętrznym obiegu dokumentów wetkniętych w dwie sztywne rozkładające się okładki (karty) był zwyczajowym sposobem, niegdyś szeroko stosowanym w biurach, urzędach, itp.  

Tak czy owak, kluczem jest tutaj tekst w języku rosyjskim. Mogło być więc tak, że dekret, z dnia 4 VI 1917r. był li tylko tłumaczeniem, z wcześniej przygotowanego dokumentu w języku rosyjskim.

H. Korwin-Milewski nie był świadkiem tego zdarzenia. Relacjonuje je, usłyszawszy z ust Władysława Zamoyskiego. Ponadto, wydaje mi się, że używając sformułowania "papier nr. 1", ma na myśli fundament polskiego wojska, tzn. nadrzędny dokument/dekret, do którego w przyszłości odnosić się będą wszelkie niższego rzędu: regulaminy, zarządzenia, itp.  

To są tylko moje luźne dywagacje. Nie mam żadnego doświadczenia archiwistycznego/historycznego. Nie znam francuskiego. Dlatego te moje dywagacje mogą być obarczone błędem...

Chciałem przy okazji rzec, zwracając się do Magazyniera, że jest to ciekawa inicjatywa. Zgłębianie treści zawartych we wspomnieniach H. Korwin-Milewskiego.

Warto jest znaleźć polskie tłumaczenie dekretu, z dnia 4 VI 1917r. Mi się nie udało. Być może warto jest również ustalić tożsamość przychylnego urzędnika fracuskiego, z który spotkał się Władysław Zamoyski. Tak, żeby dokładniej zbadać trop jaki autor zostawił nam w swoich wspomnieniach. Zauważyłem, że H. Korwin-Milewski wolał z jakichś względów nie ujawniać tożsamości tego urzędnika. Musiał on żyć jeszcze w chwili spisywania pamiętnika. Zdarzenie bowiem miało miejsce zaledwie 9 lat wcześniej...    

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @BialyKurp 3 września 2017 21:17
3 września 2017 22:04

Tak. To są te tropy. Ja jednak mam teraz inne zadania przed sobą i na razie nie będę tego badał. Długo jeszcze nie. Ale da Bóg powrócę do tego. Ale pan może jak najbardziej coś o tym napisać niezależnie, albo i zależnie, do tego mojego tekstu, i opublikować tutaj, założyć swój blog i opublikować na nim. Tak wygląda po prostu uczciwa praca zespołowa, akademicka, w dobrym tego słowa znaczeniu. 

Dodam jeszcze, że język rosyjski był związany z faktem nie tylko służby wielu Polaków jako oficerów carskich, ale i z intencją władz francuskich by polski korpus zastąpił niemożliwy do zorganizowania korpus rosyjski, czyli żeby posłużył jako bufor dla rewolucji bolszewickiej. 

zaloguj się by móc komentować

BialyKurp @Magazynier
4 września 2017 08:36

Tak. Uczciwa praca zespołowa, w dobrym tego słowa znaczeniu. Przynosi najlepszy owoc.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować