-

Magazynier : Sprawy zaściankowe, stare i nowe. Małżonek, nauczyciel akademicki.

Koreańska ruletka (The Suspect). Jakże wspaniała i mocna, jak marszałkowska buława, apoteoza …

… heroizmu i pokory w jednej osobowości wielkiego formatu! Niemal tak wielkiej jak nasz Marszałek humanista, koneser sztuki! Żeby nie było wątpliwości, mowa o Marszałku Sejmu Czeciej Erpe. I tak samo jak on skromnej, którego skromność wykuta jest w niejednej hucie i z niejednego pieca karmiona niejednym chlebem. Czemuż, ach czemuż, nie ma w naszej kinematografii tak genialnych obrazów jak ten, zatytułowany właśnie tak: Koreańska ruletka (The Suscpect, 용의자 -Yonguija)? Emitowany nie tak dawno w nowej, demokratycznej telewizji, dlatego tak świeżej i ożywczej jak perfumy wprost z czystego, słowiańskiego źródła. Podkreślmy, czemu jeszcze nie ma, bo niechybnie takie obrazy pojawić się powinny. Zaś ich nadejście zwiastuje egzystencjalno-artystyczny geniusz naszego Marszałka Sejmu, geniusz, który dokładnie rozpoznał źródło prawdziwej, globalnej kultury przy duże Ku i cywilizacji przez duże Cy. Co jest tym krystalicznym źródłem? Moskwa i Sankt Petersburg w jednym stojące szpalerze! Sankt Petersburg i Moskwa! Trzeci Rzym a nawet, Pierwszy Rzym, Zerowy Rzym, Rzym minus pierwszy. Innymi słowy Mosfilm, teatr rosyjski i rosyjskie malarstwo. Polska interpretacja tytułu tego znakomitego dzieła, wraz z aluzją w niej zawartą, kieruje nas w tę stronę. Rosyjska ruletka przywodzi na myśl takich niepokornych, wiekopomnych ryzykantów słowiańszczyzny jak mistrz Dostojewski, mistrzowie Meyerhold, Stanisławski, Bułhakow, Okudżawa, Anna Pugaczowa, oraz bard niepokorny Włodimir Wysocki i inni. Powie ktoś że to nasze polskie tłumaczenia, czy nawet przeinaczenie oryginalnego tytułu. Ale spójrzmy na znamienne szczegóły tego dzieła.

Owszem koreańska ruletka kreatywnie odróżnia się od rosyjskiej ruletki, ale łączy je właśnie duch buntu wobec kapitalistycznego cynizmu i krypto-tyranii dobitnie wyrażonej w Wielkim Inkwizytorze Fiodora Dostojewskiego, genialnego piewcy słowiańskiej duszy. Wersja koreańska jako narzędzie stosuje nie rewolwer, ale niemiecki Walter. Dokładniej tu stawka większa niż życie opiera się na jednej kuli, o której do końca nie wiemy w kogo trafi. Czy w bohaterskiego ex-agenta służb północno-koreańskich, uciekiniera z totalitarnej ojczyzny, który w swojej rozpaczy, bliskiej duszy słowiańskiej, szuka wymiaru sprawiedliwości dla zabójcy jego żony i córki? Czy w niepokorną, niemal słowiańską duszę, dumnego pułkownika południowo-koreańskich służb, symbolicznie odzianego w czarną skórzaną kurtkę, przywodzącą na myśl bohaterskich komisarzy leninowskiej rewolucji, niesprawiedliwie oskarżonego o układy z agenturą komunistyczną? Czy w wysokiego oficera służb północno-koreańskich, będącego ucieleśnieniem zachodniej interesowności, bezduszności i cynizmu? Do ostatniej sekundy tej sceny ów trzeci zdaje się tryumfować nad szlachetnymi intencjami dwu pozostałych bohaterów.

W najlepszym, wysmakowanym stylu moskiewskiego kina, scena ta wydłuża się niemal w nieskończoność, jakby w spowolnionym tempie kumulując w sobie egzystencjalne dylematy azjatyckich dusz. Nawiązuje w ten sposób nie tylko do Losu człowieka Siergieja Bondarczuka, ale i do współczesnych obrazów takich jak Zachwat czy Krzemień. Fabuła filmu opiera się na tajemniczym zabójstwie właściciela firmy rolniczej, humanisty, człowieka Matki Ziemi, przypominającego bohaterów rosyjskiej i polskiej kinematografii i literatury, humanistycznych przedstawicielach administracji ludowej (bohaterowie filmu Kriestianie z 1935 r., zadedykowanego tow. Siergiejowi Kirowowi, czy tow. Szczuka z Popiołu i diamentu Andrzeja Wajdy) na miarę wręcz Lwa Tołstoja. Powodem zabójstwa jest posiadanie przez jego firmę nowego kodu genetycznego gryki, który ma być sprzedany Korei Południowej jako rozwiązanie jej problemów żywnościowych. W istocie jest to broń biologiczna, odmiana inwazyjna. Inspiratorem zabójstwa jest cyniczny oficer służb kapitalistycznych, który przejmuje zapis z kodem genetycznym, by w ramach rozmów pokojowych z komunistami, sprzedać im go za wielkie pieniądze.

Głębokich scen egzystencjalnych, zbliżając go do autentycznej dostojewszczyzny, jest kilka w tym filmie. Połączone z realistyczną choreografią scen walki, nadają temu obrazowi posmak twardego, społecznie zaangażowanego realizmu. Jest to debiutancki scenariusz Lim Sang-Yoona, młodego reżysera. Głębokie zrozumienie etycznych, życiowych dylematów agentów komunistycznej północy pojawia się bardzo często w północno-koreańskiej kinematografii. Sprawia to wrażenie, że koreańskie studia filmowe są kulturowymi jednostkami eksterytorialnymi, otwartymi na inność Koreańczyków z północy.

Jakże słusznie inicjacja do koreańskiego świata kinematografii łączy się z swoistym „egzaminem” na otwartość na inność. Fakt, iż polskie tłumaczenie trafnie podkreśla inspiracje pochodzące z najgłębszej kultury kręgu europejskiego, zwiastuje nam, iż również u nas ta humanistyczna eksterytorialność zadomowiła się na dobre.

A to daje nam szansę na głęboką, filmową interpretację dramatu politycznego, który dzieje się na naszych oczach. Oto polscy zaściankowi politycy omamieni, amerykańską pogonią za zyskiem, prześladują polityka-humanistę, podtrzymującego najchlubniejsze tradycje polskiego parlamentaryzmu, sięgające do spuścizny Jan Saryusza Zamojskiego, ojca polskiej postępowej demokracji. I za co? Za obywatelską odwagę własnego zdania na temat przedstawiciela cynicznego, zachodniego kapitalizmu. Za wybór głębokiej, humanistycznej, egzystencjalnej kultury w postaci malarstwa z kręgu, który zrodził takich gigantów pędzla jak Andriej Rublow, Ilja Repin, Iwan Ajwazowski, Wiktor Wasniecow, Walntyn Sierow czy Wasilij Kandinski.

Jeśli oryginalny tytuł omawianego filmu należy dosłownie przetłumaczyć jako Podejrzany, to pytanie które stawia Lim Sang-Yoon brzmi: Kto tu naprawdę jest podejrzany? Agenci z północy o głębokim poczuciu honoru, pełni humanistycznej wrażliwości? Czy opętani zachodnim kapitalizmem bezduszni urzędnicy z południa? To pytanie odbija się echem w naszym polskim kontekście. Ukazuje pełen nadziei krajobraz przed nadchodzącą, humanistyczną rewolucją.



tagi: moskwa  koreańska ruletka  lim sang-yoon  rosyjska ruletka  zgniły zachód  humanistyczny wschód  sankt petersburg  kino koreańskie  marszałek sejmu rp  kultura rosyjska  rosyjska kinematografia 

Magazynier
13 lutego 2026 23:21
2     577    7 zaloguj sie by polubić

Komentarze:

SilentiumUniversi @Magazynier
14 lutego 2026 04:45

Czterdzieści lat temu miałem kolegów, którzy specjalnie wybrali się na chiński film, a potem długo się z niego nabijali. To wrażenie wróciło, ale już bardziej kosmopolityczne. Plus

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier
14 lutego 2026 09:15

Z tego filmu szydze tylko trochę. Szydze z Marszalka moskiewskiego. Jeśli chodzi o film, to te ruskie sentymentalne dłużyzny to mordęga dla ogladajacego. Ten tekst wiele mnie kosztował. Ten film pokazał mi że rusko-chinska kampania propagandowa jest taka sama i jest czynna wszędzie. Nie przełamią, ale w sumie jest to ponure.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować